Nasze opinie

Blog-Image 19.04.2025
sztuka piękna
Czas czytania 2 min
Luccia Luna

Jacques-Louis David “Śmierć Marata”

Coś dawno nic nie pisałam. Nie miałam siły, inspiracji – dopiero teraz, gdy jestem w lalkowym szpitalu, mam czas, by napisać o jednym z najsłynniejszych francuskich obrazów. Dziś moją uwagę przyciągnął obraz „Śmierć Marata”, namalowany przez Jacques'a-Louisa Davida w 1793 roku.

Jacques-Louis David "Śmierć Marata"
Jacques-Louis David "Śmierć Marata"

Kontekst historyczny

Nie będę opowiadać całego przebiegu Rewolucji Francuskiej – na to nie starczyłoby jednej książki, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę wszystkie postacie tej epoki. Latem 1793 roku montańarzy pod hasłem „ratowania rewolucji”, rozpoczęli terror, eliminując zarówno dawnych sojuszników – żyrondystów, jak i pozostałych rojalistów. Jean-Paul Marat i Robespierre byli wśród liderów tego terroru.

Marat, były naukowiec, od 1789 roku wydawał swoją gazetę „Przyjaciel Ludu” (L'Ami du peuple), która cieszyła się dużą popularnością wśród ludu i wywoływała falę krytyki ze strony umiarkowanych żyrondystów. Zajmował się działalnością wydawniczą i był de facto głosem rewolucji. Za swoje publikacje został nawet postawiony przed Trybunałem Rewolucyjnym, który go jednak całkowicie uniewinnił. Po tym wyroku, jako zagorzały rewolucjonista, jeszcze bardziej gorliwie zajął się prześladowaniem przeciwników politycznych. Stało się to na trzy miesiące przed jego zabójstwem.

Marat cierpiał na egzemę, chorobę skóry, i dlatego często musiał przebywać w wodzie, co łagodziło jego cierpienie. Możliwe, że nawet jego fanatyzm był wywołany bólem i swędzeniem. W końcu nóż trafił do trybuna – ręką fanatycznej żyrondystki Charlotte Corday. Co ciekawe, przed zabójstwem pokazała ona swojej ofierze listę „wrogów ludu”. Tym samym rewolucja pożarła własnego wyznawcę. Wkrótce po żyrondystach na gilotynę trafili również jakobini-montańarzy.

Obraz „Śmierć Marata”

Jacques-Louis David przyjaźnił się z Maratem, więc nic dziwnego, że ta tragedia poruszyła go do głębi. I wziął się do pracy. Obraz powstał już w tym samym roku – zaledwie kilka miesięcy po zabójstwie. Marat jest na nim pochylony na prawą stronę, w rękach trzyma pióro i list, na którym napisano: „Biorąc pod uwagę to, że jestem nieszczęśliwa, mam prawo liczyć na twoją pomoc”. Marat właśnie przeglądał kolejny numer swojego pisma „Przyjaciel Ludu” (leży tuż pod lewą rękę). Oczy niemal zamknięte, na twarzy zastygł delikatny uśmiech. Możliwe, że fanatyk był zadowolony z listy żyrondystów przekazanej mu przez morderczynię.

„Dziwne są Twoje dzieła, Panie” – pomyślałam, gdy zagłębiłam się w życie malarza. Mimo że Jacques-Louis David należał do Komitetu Ocalenia Publicznego i wydawał wyroki śmierci, rewolucja oszczędziła artystę. Udało mu się nawet zostać nadwornym malarzem Napoleona I Bonapartego. A obraz stał się symbolem epoki, pewnego rodzaju przełomem – momentem, gdy gilotyna dosięgła również montañarów. Być może właśnie tym dziełem David chciał stworzyć kult ofiary, zastępując zmarłym przyjacielem nieżyjącego króla, a może i samego Chrystusa. Nie bez powodu obraz ten zestawia się często z licznymi „Pietà” (Opłakiwanie Chrystusa), w tym z dziełem Caravaggia.

Oryginał obrazu znajduje się w Belgii, natomiast w Luwrze znajduje się jego kopia, namalowana przez uczniów Davida – to właśnie ją zobaczyłam podczas wizyty w galerii. Belgijski oryginał zobaczył niegdyś Charles Baudelaire, który go spopularyzował i zromantyzował.

Ciekawostka

Kolekcję Luwru zapoczątkował Jean-Honoré Fragonard, przyjaciel i protegowany Marata. Jeździł po opuszczonych posiadłościach arystokratów, zbierając porzucone dzieła sztuki – i w ten sposób stworzył jedną z najwspanialszych kolekcji na świecie.

Tagi

Paryż