Olga Migel „Kruk i czarny motyl”
Dziś chciałabym opowiedzieć o trylogii ukraińskiej pisarki Olhy Mihel zatytułowanej „Kruk i czarny motyl”. Miałam okazję czytać ją pod choinką ozdobioną pająkami i nietoperzami, co dodało nuty ponurego uroku lekturze.
„Kruk i czarny motyl” składa się z trzech części: „Głos dawnych snów”, „Odgłos ciemnych snów” oraz „Echo martwych snów”. Tutaj chciałam spojrzeć na całość, aby objąć ją pełnym spojrzeniem, co trudno osiągnąć po przeczytaniu tylko pierwszej książki. Zacznijmy więc!

Fabuła
Ta historia zaczyna się w jednym z miast w świecie podobnym do naszego. Mieszkała tam dziennikarka Alisa Hajlinowa. Beztroską młodość dziewczyny przerwali Cynocefali, które zabiły całą jej rodzinę w dniu jej szesnastych urodzin. Od tego czasu zmuszona była walczyć z tymi nieprzyjaznymi gośćmi jej świata, aż pewnego dnia odwiedził ją leszy Karył. Zaproponował Alisie i innemu chłopakowi, Wadymowi, przeniesienie się do innego świata, ponieważ oboje otrzymali moc ze świata Karyła. A ponieważ ich świat nie był magiczny, aby uniknąć dalszych problemów, oboje musieli go opuścić (nie, nie umrzeć). Zgodzili się, ponieważ zarówno dziewczyna, jak i chłopak nie mieli już nic do stracenia.

Anuara i jej świat
Tak zaczynają się przygody młodej dziewczyny. Po pierwsze, w tym nowym dla niej świecie nie ma znanych nam technologii ani broni. Taka sytuacja złożyła się powojnie Magii i Ognia, która przetoczyła się przez świat tysiąc lat temu. Wynalezienie broni prochowej i potencjalne kierunki jej rozwoju tak zszokowały magów, że znaleźli sposób na usunięcie nici czasu, które prowadziłyby do rozwoju śmiercionośnych technologii. Alisa i Wadym będą mieszkać w kraju zwanym Anuara. Pod względem geograficznym przypomina Ukrainę. Są tam stepy, góry i lasy, nieco inne niż w naszym świecie i niekoniecznie w tych samych miejscach, zwłaszcza góry. Istnieją cztery rasy, z których każda odpowiada jednemu z żywiołów: Ludzie (woda), Lesze (powietrze), Mawki (ziemia) i Szubiny (ogień). Są też istoty zrodzone z ciemności: cienie (takie jak wspomnianie Cynocefali) i nieumarli. Czasami, dzięki opisom miejsc, czułam klimat legend ukraińskich.
Anuara ma trzy stolice. W jednej, oficjalnej, Edanorze, mieszka król i cała władza polityczna; w drugiej, nieoficjalnej, Fetesarinie, znajduje się Gildia Żywiołów (faktycznie gildia magów). Fetesarin jest bardzo przytulny, prawdziwa perełka Anuary, trochę jak polski Toruń. Jest tam również Akademia, w której będą studiować Alisa i Wadym.
Trzecia stolica, również nieoficjalna, Adamarej, jest siedzibą elitarnej jednostki magów – Gildii Kruków. Kruki to prawdopodobnie najciekawsi mistrzowie magii spośród wszystkich stworzonych przez autorkę. Pochłaniają ostatni oddech umierającej osoby i czerpią z tego swoją moc. W społeczeństwie mają dziwną reputację: z jednej strony trzymają się ze względu na ich związek ze śmiercią, z drugiej strony szanowani za swoją siłę. Każdy kruk ma ucznia, który powinien przejąć moc od mistrza, jeśli ten zostanie śmiertelnie ranny lub w chwili jego śmierci. Pod tym kątem Kruki przypominają mi Jedi i jednocześnie Sithów. Niemniej jednak są zupełnie inni, a na nich spoczywa odpowiedzialność za bardzo skomplikowane i unikalne operacje, takie jak łatanie dziur między światami (co nigdy wcześniej się nie zdarzyło, więc nie opracowano metod przeciwdziałania), czy badania naukowe w dziedzinie magii.

Bohaterowie trylogii „Kruk i czarny motyl”
Na czele gildii stoi Largus Argedon. Jak mogliście się domyślić, główny protagonista historii, ten jedyny, który podbije serce młodej Alisy. Wysokiej klasy specjalista, mag, który wyciąga dziewczynę z różnych tarapatów, w które czasem wpada z powodu braku doświadczenia i gorącej krwi. Tak, jest inny niż wszyscy, pewny siebie i silny. Pod tym względem na początku niewiele różni się od typowego chłopaka z young adult fantasy dla dziewcząt, ale później widzimy, że w swoim dążeniu do prowadzenia własnej gry przejawia nie tylko cechy idealnego chłopaka młodej dziewczyny, ale także pewne słabości i wady. Jak każda żywa istota.
Alisa w nowym dla siebie świecie rozpoczyna swoją grę. Bardzo szybko zyskuje przyjaciół i koleżanki, a co dziwne, praktycznie nie ma wrogów (przynajmniej w pierwszym tomie ich uszy jeszcze wyraźnie nie wystają zza wschodniej granicy). Jednak samego Wadyma wystarczyło. Pojawiają się za to koleżanki, w tym, spoilerując, przyjaciółka na całe życie, Mawka Lamira. Ta Mawka od samego początku podbiła moje serce swoimi alternatywnymi strojami i, jeśli miałabym wybrać najbardziej charakterystyczną postać kobiecą, to bez wątpienia byłaby to ona. Inne: Malissa wydała mi się dość delikatną panną, a Arra – prostą dziewczyną z prowincji.
Sny
Nie będę streszczać fabuły, tym bardziej że jest dość bogata i zawiła, a czasami trzeba bardzo uważnie śledzić bohaterów, którzy tylko czekają, by wpakować się w jakąś przygodę, natknąć się na jakąś kreaturę, albo wręcz zapaść się do świata snów. W ogóle sny odgrywają ogromną rolę w konstrukcji świata i przebiegu wydarzeń — cała fabuła jest na nich oparta, więc czytajcie uważnie, każdy z nich nie bez powodu został wyróżniony kursywą (wydaje się, że w kilku miejscach pominięto to formatowanie). W przeciwnym razie możecie się pogubić i będziecie musieli wracać do pierwszego tomu.

W tym świecie mamy Królową Snów i Królową Koszmarów — wydarzenia wokół nich stanowią oś całej trylogii. Myśleliście, że to tylko historia o "przeniesionych do innego świata"? Nieeee! Fabula jest tu tak zakręcona, jak sprężyna w zegarze na wieży ratusza w Fetesarinie. A wydarzenia teraźniejsze są ściśle powiązane z przeszłością, więc Alice, Largus i ich przyjaciele będą musieli zmierzyć się z wieloma trudnościami. A do tego jeszcze ten paskudnik Wadym zatruwa wszystkim życie!
Darana
À propos paskudników. Są tu wyjątkowo okropne — aż chce się ich wsadzić do więzienia na bardzo długi termin. Część z nich zamieszkuje Daranę — kraj w całości wzorowany na Rosji. Bardzo podobało mi się, jak realistycznie i obrzydliwie opisano zwyczaje tego gadziego miejsca. Co ciekawe, ta „Rosja” przypomina raczej mieszankę sowieckiego reżimu i caratu w ich najgorszych wydaniach niż współczesne bagno. Są tam też zniewolone ofiary imperium, które mogą pomóc, gdy tylko pojawi się szansa na wyzwolenie spod jarzma tyranii. Ach, gdyby tak było i w prawdziwej Rosji!
A co dalej?
Stawki rosły i rosły, intrygi wiły się jak sprężyny, aż w końcu dotarliśmy do końca. I tam… wszystko potoczyło się zupełnie nieoczekiwanie! Nie, jeśli chodzi o Wadyma, to już w połowie drugiego tomu miałam podejrzenia, że skończy się to właśnie tak. Zbyt odrażający był z niego karierowicz. Nie wahał się przed żadną metodą w drodze do celu. A nawet przeszedł na stronę wroga kraju. Coś w tym było wyjątkowo podejrzanego.
A sytuacja z Largusem? Potoczyła się zupełnie inaczej, niż mogliby się spodziewać czytelnicy — i właśnie w tym tkwiła siła intrygi. Jak już wspominałam, świat pani Olgi nie jest prosty, więc nie oczekiwałam łatwego rozwiązania.
Pomocną okazała się mapa, którą autorka umieściła na wyklejce drugiego i trzeciego tomu. Nie jest bardzo szczegółowa — brakuje na niej kilku drobnych osad — ale całkiem nieźle orientuje w geografii świata. Widzimy na niej także sąsiadów Anuary: Gadarin i Palaris, choć nie odgrywają oni większej roli w fabule. Jednak w przyszłych wydaniach bardzo przydałby się krótki opis systematyzujący świat — dość skomplikowany i wielowarstwowy (oczywiście bez spoilerów). Przydałaby się również ogólna oś czasu na końcu trzeciego tomu, bo momentami gubiłam się w gąszczu tysiącleci.
A propos czasu. Nie do końca zrozumiałam, dlaczego przedziały czasowe są tak ogromne — po kilka tysięcy lat — i postanowiłam zapytać o to samą autorkę, zapraszając ją oraz głównych bohaterów do mojej gotyckiej rezydencji.

— A więc zacznijmy od czasu. Pani Olgo, dlaczego w książce oś czasu została rozciągnięta na tysiąclecia, a nie stulecia? W końcu przez taki okres wiele ważnych obiektów mieszkalnych mogłoby nie przetrwać, a przecież niektóre z nich odgrywają istotną rolę w trylogii.
— Skala czasowa była potrzebna z wielu powodów. Na różnych jej odcinkach występuje różna intensywność wydarzeń, a ważne dla fabuły jest to, że te wydarzenia mogły się wydarzyć tylko wtedy, gdy wcześniejsze zdążyły już zaginąć w historii. Jeśli chodzi o obiekty mieszkalne i inne — w książce było wyraźnie napisane, że przetrwały właśnie dzięki temu, iż zostały stworzone z użyciem zaklęć wzmacniających ich trwałość. A niektóre z nich — jak choćby dom Bajarki — to po prostu „okręt Tezeusza”.
— Jeszcze jedno pytanie do autorki. Alice i Lamira — czy ich przyjaźń miała pierwowzór w rzeczywistości?
— Prototypem Lamiry była moja najlepsza przyjaciółka Liza.
— A teraz pytanie do pani Alice. Przeprowadzka do całkiem nowego świata, nowe życie, nowe zasady. Jak to jest być emigrantką w Anuarze?
— To trudne. Gdy musisz w trybie awaryjnym porzucić wszystko, do czego byłaś przyzwyczajona, nawet jeśli to były tylko zgliszcza. A potem znaleźć się w całkowicie nowym środowisku, w którym wszystko trzeba budować od zera. Wszystko jest inne, nie wiadomo, co przyniesie jutro. Taka nagła, wymuszona zmiana jest bardzo stresująca i wytrąca z równowagi.
— Jak dziś patrzysz na siebie z tamtego czasu, jako młodą studentkę pierwszego roku? Co byś jej powiedziała?
— Poradziłabym jej, żeby poszukała psychologa, który pomógłby jej przepracować traumę, zamiast po prostu tłumić ból, rzucając się z jednej niebezpiecznej sytuacji w drugą.
— Jesteś wspaniałą badaczką i naukowcem. A jak wygląda twoja kariera naukowa? Możesz podzielić się jakimiś nowymi badaniami?
— Po tym, jak udało się odbudować strukturę świata i zniknęły anomalie, moja wcześniejsza specjalizacja straciła na aktualności, więc musiałam się przekwalifikować i zaczynać karierę od nowa. Zajęłam się badaniami nad materią przestrzenną i jej wpływem na istoty żywe.
— Panie Largusie, teraz pytanie do pana. Jak to jest być Krukiem i odczuwać ze strony ludzi podejrzliwość, dystans, a czasem nawet niechęć? Jak pan sobie z tym radzi?
— Jak to mówią w waszym świecie… „Wiesz, jak dotrwałem do tego momentu? Dwie rzeczy: ślepa wiara i trochę wina”.
— Ciekawe! A wiem też, że jest pan bardzo erudycyjnym uczonym. Gdyby chciał pan napisać książkę, o czym by ona była?
— Mam już sporo publikacji naukowych i niefikcyjnych, poświęconych badaniom nad szczelinami między światami, a także przypadkom rozdarcia tkaniny rzeczywistości i Wojnie Koszmarów. Zacząłem nad nimi pracę, gdy zostały zdjęte klauzule tajności. Aktualnie pracuję nad książką poświęconą biografii Laliora Delanatera.
— Panie Largusie, pani Alice, dużo podróżowaliście po Anuarze. Czy macie jakieś ulubione miejsca, miasta? Jakieś lokalne potrawy albo napoje?
— W cieplejszym okresie roku lubimy wypoczywać w pewnym nadmorskim miasteczku niedaleko Fetesarinu. Jest tam pięknie, spokojnie, a jednocześnie dobrze rozwinięta infrastruktura. W jednej z tawern na molo serwują przepyszną sałatkę z rapanów! A do samego Fetesarinu też blisko — jeśli ma się ochotę wyskoczyć do którejś z lokalnych kawiarni.
— Pani Olgo, gdyby mogła pani zamieszkać w Anuarze, to w jakim mieście?
— Myślę, że w Fetesarinie. Z częstymi wizytami w Adamareju w cieplejszych miesiącach.
— A propos Adamareju. Jeśli Edanor można porównać do Kijowa, Fetesarin — do Lwowa, to z czym kojarzy się miasto rezydencji Kruków?
— Adamarej był inspirowany „gotycką stroną” tego samego Lwowa, gdzie mieszkałam prawie pół roku podczas studiów na piątym roku w UAD, kiedy wróciłam do pracy nad trylogią. Czyli jeśli Fetesarin to „turystyczno-przytulny” Lwów z kawiarniami i Placem Rynek, to Adamarej — to jego gotyckie świątynie.
— Jeszcze jedno pytanie do pani Olhy. Słyszałam, że inne pani dzieła są powiązane wspólnym uniwersum. Czy spotkamy jeszcze gdzieś głównych lub pobocznych bohaterów z tej trylogii? To byłoby cudowne — jak spotkać starego znajomego.
— Tu mogłabym się mocno wygadać i rzucić bardzo, bardzo grube spoilery, więc tylko mgliście zasugeruję, że w niektórych moich książkach (z makro-sagi „Saga Przeklętej Duszy”) w centrum fabuły znajdą się inne inkarnacje postaci, które w „Kruku i Czarnym Motylu” znaliśmy jako Largusa i Alicję. A jeszcze PODPOWIEDŹ: uważnie obserwujcie Kluczniczkę!
— Pani Olho, miałam wrażenie, że jakoś bardzo szybko i lekko pożegnaliśmy się z przygodami Alicji i Largusa. Czy możliwe jest kontynuowanie historii z bohaterami w starszym wieku? A może ich dziećmi?
— Nie chcę zamieniać swoich książek w „nieskończone Boruto” ;) Bohaterowie przeżyli swoją przygodę i opowiedzieli swoją historię, z którą żyłam przez niemal dziesięć lat. Dlatego właśnie w tej inkarnacji daję im spokój i piszę dalej multiversum, ale absolutnie nie mam nic przeciwko fanfikom!

No cóż, czas poczęstować naszych gości pysznymi wiśniowymi ciasteczkami „Wampirze spojrzenie” i kawą mieloną według specjalnej receptury. A wam, drodzy czytelnicy, pozostaje tylko upolować w księgarniach trylogię Kruk i Czarny Motyl i… czytać, czytać, czytać!
Uwaga! Obecnie trylogia jest wyprzedana, a wydawnictwo nie współpracuje już z autorką. Jednak prawa do dwóch pierwszych tomów już wróciły do niej, więc autorka jest otwarta na nowe propozycje.
