Jak Salieri zniszczył Amadeusza
Są takie filmy-legendy w gatunku biograficznym, które czasem całkowicie wypierają swoich konkurentów i kształtują wizerunek postaci lepiej niż niejeden biograf czy pamiętnikarz-świadek epoki. Wśród nich być może najciekawszym jest Amadeusz Miloša Formana, opowiadający o życiu genialnego kompozytora — Wolfganga Amadeusza Mozarta. Tego samego, który zrewolucjonizował muzykę, potrafił zagrać wszystko ze słuchu i żył muzyką od najmłodszych lat aż do śmierci.
Fabuła
Film Amadeusz ukazuje życie Mozarta oczami Antonia Salieriego — włoskiego kompozytora na dworze austriackim. Opowiada on swoją historię spowiednikowi. Widzimy porównania dzieciństwa: jego i Mozarta, pierwsze i kolejne wrażenia — i oczywiście zazdrość. Nie można nazwać Salieriego przeciętnym kompozytorem — w przeciwnym razie nigdy nie osiągnąłby tak wysokiego stanowiska. Jednak tak się złożyło, że utalentowany, choć niezrównoważony młodzieniec szybko przyćmił poważaną gwiazdę muzyki. Z czasem utwory Salieriego zostały zapomniane, a proste, jasne melodie Mozarta zaczęto cytować. Czyż to nie powód do zazdrości i niechęci? Czyż nie motyw, by pozbyć się konkurenta?

Miloš Forman umiejętnie wykorzystał mit, który narodził się już za czasów pierwszych biografów Mozarta, a potem rozprzestrzenił się na cały świat niczym miejska legenda. Reżyser rozegrał to jednak bardzo elegancko, bo przecież plotkowano, że to Salieri otruł Mozarta. Forman jednak daje nam zupełnie inną wersję, zbliżając film Amadeusz do gatunku psychologicznego thrillera.
Główne postacie w filmie Amadeusz
Film mógłby stać się pomnikiem z marmuru, gdyby Amadeusza ukazano jako pompatycznego bohatera. Ale na ekranie widzimy wesołka i hulakę z dziwnym, histerycznym śmiechem. To od razu niweluje akademickie podejście — dostajemy żywego człowieka. Tak, genialnego, ale pełnego wad, aż chwilami za bardzo. Może właśnie ten geniusz i obciążenie umysłowe od dzieciństwa spowodowały pewien rodzaj kompensacji — dążenie do lekkiego życia.
Nad Amadeuszem unosi się cień ojca. Leopold Mozart to człowiek starej szkoły i surowych zasad. To on wymyślił koncertowanie z małymi dziećmi po całej Europie w celach zarobkowych. W filmie ojciec patrzy nieprzychylnie zarówno na przyszłą żonę syna, jak i na jego zdaniem bezsensowne rozrywki. Cień ojca prześladuje Mozarta do końca życia, przytłacza go i ostatecznie niszczy jego stan psychiczny.

Co ciekawe, cień samego Wolfganga Amadeusza prześladował też jego syna — Franza Xavera, który mimo oczekiwań nie powtórzył sukcesu ojca.
Skoro wspomnieliśmy Leopolda, warto powiedzieć też słowo o siostrze Mozarta — Marii. Niestety, nie pojawia się ona nawet w scenach z dzieciństwa kompozytora. A szkoda, bo według świadectw współczesnych mogłaby śmiało rywalizować z bratem. Jednak ówczesne reguły nie pozwalały kobietom na karierę kompozytorki.
I wreszcie Salieri. Jego zazdrość wobec genialnego kolegi dotyczy wyłącznie sfery zawodowej. Nie powiedziałabym, że scena z przerobionym utworem powitalnym mocno go zabolała — choć oczywiście rzuciła cień na relacje. Pozycja Salieriego w teorii nie jest zagrożona, zwłaszcza że Mozart sam sobie szkodził ekscentrycznym zachowaniem i łamaniem etykiety. Problem Salieriego to jego własna niepewność, ciągnąca się od dzieciństwa. Nie bez powodu pokazano nam sceny z wczesnych lat obu kompozytorów. Mozart takich kompleksów nie miał.
Amadeusz jako dzieło sztuki filmowej
A teraz chciałabym poruszyć aspekt artystyczny filmu. Jeśli jesteś estetą, docenisz kostiumy i scenografię stworzoną z wielką dbałością o szczegóły. Czujesz się, jakbyś teleportował się do epoki Józefa II — zresztą wielkiego reformatora. Jakbyś był w pokojach z Mozartem, chodził z nim po ulicach miasta. Film nie był kręcony w Wiedniu, lecz w Pradze. Może ze względów politycznych lub budżetowych, ale uważam, że w przebudowanym Wiedniu trudniej byłoby oddać ducha późnego rokoka. Praga pasuje idealnie.
Co ciekawe, to właśnie Praga zakochała się w muzyce Mozarta. Zawsze cieszyła się z jego przyjazdów i koncertów — zarówno w Teatrze Stanów, jak i w prywatnych pałacach. To właśnie tu triumfowało Wesele Figara, chłodno przyjęte w Wiedniu. Tu po raz pierwszy publiczność usłyszała też Don Giovanniego.
Spodobała mi się także gra aktorska. Wierzysz w surowość i zasady moralne Leopolda Mozarta, w lekkość i powierzchowność cesarza Józefa II w kwestiach artystycznych, w podstępność Salieriego przypominającego tchórza, w lekkomyślność Konstancji i samego Amadeusza, która z czasem ewoluuje w kalkulację i nerwicę związaną z alkoholizmem. Widzimy też kontrast światła: beztroskie jasne lata młodości ustępują miejsca ponurym, ciemnym ostatnim latom życia kompozytora. Nie jest już tym samym chłopakiem biegającym po pałacu cesarskim.

I choć osobiście nie przepadam za interpretacją Mozarta jako dziwaka na granicy szaleństwa, ten wizerunek ma w sobie pewien cień. Sądzę, że w rzeczywistości etykieta zmuszała Wolfganga Amadeusza do nieco bardziej stonowanego zachowania.
I na koniec — muzyka
Nie wyobrażam sobie filmu o Mozarcie bez muzyki, ale tutaj została ona wpleciona idealnie w fabułę. Tak idealnie, że aż chce się odnaleźć i posłuchać utworów... Antonia Salieriego!
Podsumowanie
Film zdobył osiem Oscarów i stał się kultowy. Tak kultowy, że cytują go wszystkie muzea poświęcone kompozytorowi — zarówno w Salzburgu, jak i w Wiedniu. To dowód na to, że film stał się nie tylko wspaniałą ilustracją życia Mozarta, ale... częściowo ukształtował sposób, w jaki ludzie postrzegają tę postać przez pryzmat filmowego obrazu.
