Сzarodziej Żyto
Każdy król Europy w czasach późnego średniowiecza i renesansu interesował się naukami tajemnymi, mimo że były one zakazane. Były to czasy przyspieszonego rozwoju technologii. Wynaleziono prasę drukarską, wojska zaczęły być wyposażane w pierwsze działa. Królowie Czech również mieli takich ludzi u swego boku. Za czasów króla Wacława IV na dworze mieszkał sobie czarodziej Żyto. Potrafił przemieniać jedne rzeczy w inne, znał się na magii i innych tajemnych naukach.
Jak czarodziej Żyto sprzedawał prosięta
Pewnego razu czarodziej Żyto wziął trzynaście snopów pszenicy i zamienił je w prosięta. I to jakie piękne, jakie tłuste! Popędził te prosięta na targ, aby je sprzedać. Po drodze spotkał piekarza Michała, który był strasznie chciwy. Długo się targowali, aż Żyto ustąpił na zaproponowaną cenę.
– Tylko pamiętaj – mówi – moje prosięta nie lubią wody. Nigdy ich nie kąp.
Piekarz już nie słuchał Żyta, tylko zacierał ręce, licząc, ile zarobi, sprzedając tak piękne świnki. Popędził je do domu. A że szedł przez Jelenią Dolinę, musiał przejść przez potok Brusnice. Gdy tylko prosięta dotknęły wody, natychmiast przemieniły się w snopy. Michał pobiegł domagać się rekompensaty od Żyta, ale ten spał sobie w karczmie po dobrym kuflu piwa. Gdy Michał nie mógł go obudzić, szarpnął go za nogę – która pozostała w jego rękach! Żyto się przebudził i wrzasnął na całą karczmę. Zebrali się świadkowie, i teraz to piekarz pocił się pod spojrzeniami ludzi. Michał przeprosił, wypłacił odszkodowanie, a Żyto przyłożył nogę do ciała – i ta przyległa jak za dotknięciem cudu!
Jak Żyto posprzeczał się z Palczykiem
Pewnego razu czarodziej posprzeczał się z Palczykiem, młodym błaznem królewskim. A było tak: pewnego dnia król Wacław postanowił wyjechać poza miasto i kazał Żytowi jechać razem z nim. Kareta przygotowana, konie zaprzężone, ale czarodziej się spóźniał. Król zaczął się już gniewać i miał wysłać straż, aż zobaczył, jak trzy czarne koguty ciągną wóz, na którym siedział poważnie sam Żyto. Król zaśmiał się i machnął ręką – niech mistrz ciemnych sztuk jedzie ku uciesze ludzi. A Paluszek, choć miał dobre serce, poczuł się urażony, że Żyto odebrał mu kawałek chleba.
Od tego czasu błazen nie przepuścił okazji, aby żartować i plotkować na temat czarodzieja. Tak dopiekł Żytowi, że ten w końcu się rozgniewał, przemienił błazna w końskie kopyta i zmusił je do tańczenia hopaka. Tak wymęczył Palczyka, że ten zaczął wyć i błagać łaskawego pana czarodzieja, by przywrócił mu ludzką postać. Od tego czasu stali się nierozłączni.
Jak czarodziej Żyto pokazał Niemcom cuda
Mówi się również, że pewnego razu na dworze króla pojawił się książę-elektor z Bawarii, a z nim – najsłynniejsi w całych Niemczech iluzjoniści i magowie. Pokazywali cuda i dziwy. Wacław IV wezwał Żyta i poprosił, aby również pokazał jakieś sztuczki. I cokolwiek by nie pokazał, Niemcy potrafili to powtórzyć, robiąc z tego widowisko na prawdziwą skalę.
Następnego dnia, gdy Niemcy mieli przygotować swój popisowy numer, Żyto zniknął. Szukali go wszędzie, ale wiecie, jak mag chce się ukryć – i z psami go nie znajdziecie. Zaczęto plotkować, że zawstydził się i teraz wstydzi się pokazać przed królem.
Rozpoczęło się show, przeszło, zakończyło się brawami. Aż nagle pojawił się Żyto. Wszedł na scenę w towarzystwie dwóch pomocników. Przy wszystkich poprosił szefa niemieckich iluzjonistów o pomoc. Zrobił pauzę, zaczął szeroko otwierać usta, a gdy tylko otworzył je wystarczająco, od razu chwycił i połknął Niemca. Po chwili asystenci przynieśli beczkę z wodą. Żyto uniósł ręce, wypowiedział długie zaklęcie i wypluł Niemca do wody. Król pierwszy zaczął bić brawo: honor korony, nawet na polu rozrywki, został ocalony, a Bawarczycy wyjechali do domu upokorzeni.