Gdzie są ukryte skarby Lubuszy?

Czas czytania 2 min

O złotej kołysance i skarbach Libuszy

Od książąt Czecha i Kroka Libusza odziedziczyła wielkie skarby, które pomnażała przy każdej okazji. W momencie ślubu z Przemysłem miała już spory posag. Po ślubie Libusza zaprowadziła księcia do tajemnego miejsca i pokazała, gdzie przechowuje swoje skarby. Jej mężowi spodobał się ten pomysł, i wkrótce, podczas swojego panowania, dbał o dalsze powiększanie majątku.

Z czasem Libusza i Przemysław doczekali się pierworodnego syna, Niezamysława. Według legendy księżniczka zamówiła dla niego złotą kołyskę. Kiedy syn podrósł, Libusza zanurzyła tę kołyskę na dno Wełtawy, pod skałami Wyszehradu, mówiąc:

„Tutaj ta kołyska będzie leżała, dopóki w Czechach nie narodzi się władca godny jej”.

Mijały lata. Libusza zmarła, a po niej Przemysław. Władzę odziedziczył Niezamysław, a po nim jego syn Mnata.

Los skarbów Libuszy

A co stało się ze skarbami Libuszy? Okazało się, że potomkowie nie wiedzieli o nich. Libusza i Przemysław nie przekazali wiedzy o skarbach, ponieważ chcieli, aby ich dziedzice żyli własnym rozumem, a nie marnotrawili skarby Libuszy. Prawdopodobnie chcieli, aby sami starali się powiększać majątek swojego państwa, a nie polegali na odziedziczonym majątku.

Skarby Libuszy

Skarby Libuszy w nasze czasy

Do dziś te bogactwa leżą gdzieś w skałach Wyszehradu. Tylko raz w roku, w Wielki Piątek, kiedy otwierają się wszystkie ukryte skarby, każdy może je zabrać, jeśli przypadkiem lub celowo znajdzie się w pobliżu. Trzeba tylko pamiętać, aby nie oglądać się za siebie, gdy idzie się po skarb.

Pewnego dnia, pewien chłop z sąsiedniego Podskalí, który słyszał wiele starych legend, postanowił odnaleźć złoto Libuszy. Miał szczęście — właśnie w Wielki Piątek znalazł się obok szczeliny w skale. Prześlizgnął się tam i odkrył przed sobą przejście. Idzie tym korytarzem, a za jego plecami zaczyna się krzyk i szczekanie. Chłop nic sobie z tego nie robił. Doszedł do wielkiej jaskini, pełnej złotych starożytnych naszyjników. Chciał wziąć jeden z nich, kiedy nagle usłyszał głos brata, który wołał jego imię. Obrócił się, wszystko wokół przygasło i znikło. Ocknął się już na trawie nad brzegiem Wełtawy, pod Wyszehradzkimi skałami. Ale szczelina po prostu zniknęła.