Woda na Vinohradach
W drugiej połowie XIX wieku przedmieścia Pragi zaczęły intensywnie się zabudowywać. Miasto oraz jego liczne fabryki i zakłady potrzebowały nowych rąk do pracy. Winnice i małe osady zamieniły się w miasta. W nowych kamienicach osiedlali się przemysłowcy, producenci, handlowcy i robotnicy fabryk. Niestety, w tym procesie ucierpiały strumienie i stare zbiorniki wodne, które ukrywano pod ziemią w specjalnych kolektorach. Wkrótce w tej dzielnicy niemal zupełnie zabrakło zielonych przestrzeni. Tak zniknęła woda na Vinohradach.

Legenda o tańcu rusałek i nimf
Nie podobało się to leśnym pannom, rusałkom, nimfom, które od pradawnych czasów zamieszkiwały te tereny. Zebrały się nocą na ostatnim polu żyta, gdzie kiedyś znajdował się targ, a dziś Plac Pokoju (Náměstí Míru), i rozpoczęły magiczny taniec. Następnie rzuciły straszne przekleństwo, które sprawiło, że cała woda odpłynęła w głąb ziemi. Same zaś przeniosły się w spokojniejsze i bardziej ustronne miejsca. Ludzie szybko odczuli brak wody i zostali zmuszeni do budowy wodociągu. Woda deszczowa natychmiast wysychała, co szkodziło zwierzętom i ptakom. Nawet próby budowy fontann kończyły się niepowodzeniem. Groziło to katastrofą dla nowo powstającego miasta.
Na polu żyta, gdzie niegdyś tańczyły rusałki i nimfy, wzniesiono neogotycki kościół św. Ludmiły. Na miejscu zbiornika na Placu Pokoju występował wędrowny cyrk. Miejsce magicznego tańca nie chciało już rodzić. Budując nowy kościół, mieszkańcy Vinohradów pragnęli zyskać przychylność świętej w sprawie powrotu wody.
W rzeczywistości jednak problemy z wodą niezależne miasto zawdzięczało konkurencji z Pragą. Vinohrady stały się czwartym co do wielkości miastem w Czechach, po samej Pradze, Brnie i Ostrawie. W 1880 roku praskie władze zdecydowały o odcięciu dostaw wody. Vinohrady musiały wziąć kredyt na budowę własnej wieży wodnej, którą można znaleźć przy ulicy Korunní. To właśnie ona rozwiązała problem wody.
Kałuża na Náměstí Míru
Na tym jednak historia wody na Vinohradach się nie skończyła. Pewnego razu na Náměstí Míru pękła rura wodociągowa. Na miejscu schludnych ścieżek powstała mało estetyczna kałuża, w której dzieci chętnie puszczały łódki. Może to był ukłon od mściwych rusałek? Władze miasta zastanawiały się, co z tym zrobić, jeździły za granicę, by uczyć się doświadczeń, ale woda zalewała nie tylko plac, ale i piwnice w domach aż po Stare Miasto.
Tymczasem mieszkańcy zorganizowali zbiornik, w którym dzieci zmęczone upałem mogły się kąpać. Na środku, dokładnie nad rurą, wytryskiwała fontanna. Wokół wyrastała zielona trawa. Pan Navrátil, były woźnica, który stracił pracę z powodu rozwoju transportu samochodowego, siedział na brzegu i kijem sterował łódkami. Wystarczyło zorganizować park i uregulować odpływ wody, co zostało w końcu zrobione. Wtedy też klątwa rusałek opuściła Vinohrady.
Nie ma już tego zbiornika, ale podróżny zawsze może przyjść tutaj i oddać hołd św. Ludmile, patronce Czech. Skwer pozostał do dziś. To świetne miejsce na odpoczynek po długich wędrówkach po Pradze. Obecnie woda na Vinohradach pochodzi z centralnego wodociągu i nie ma z nią żadnych problemów.
Gdzie zniknęła woda na Vinohradach?
Rusałki i nimfy tańczyły na terenire Náměstí Míru. Można tam dotrzeć metrem (linia A) lub tramwajami i autobusami do przystanku o tej samej nazwie.

Mapa - © OpenStreetMap