Jak Łokciuszek oszukiwał ludzi.

Czas czytania 2 min

Legenda o Łokciuszku

Legenda o Łokciuszku przenosi nas w czasy, kiedy Plac Karola zajmował wielki Targ Bydła, gdzie handlowano zwierzętami (po czesku Dobytčí trh). Oprócz krów i świń, sprzedawano tam również inne towary, na przykład sukno. W czasach tego intensywnego handlu wmurowano w ścianę ratusza Nowego Miasta na Placu Karola żelazny łokieć, według którego odwiedzający targ mogli sprawdzać długość tkanin. Do dziś można go zobaczyć od strony ulicy Vodičkovej.

Z łokciem związana jest ciekawa legenda. Ponieważ bele materiału były długie, łokieć umieszczono dość wysoko. Do obsługi zatrudniono specjalnego wysokiego mężczyznę, który spokojnie sięgał po metalowy łokieć z drabiny. Nazywano go Łokciem. Po jego śmierci stanowisko, zgodnie z ówczesną tradycją, przekazano z ojca na syna. A że syn niezbyt wyrósł, nazwano go Łokciuszek. Jego praca była dość prosta – wchodź na drabinę z belą materiału i mierz.

Łokciuszek jednak lubił brać łapówki. A kto mu zapłacił, tego on reklamował: „Zobaczcie, jaki uczciwy sprzedawca”. Takiej osobie mierzył dokładnie. Natomiast tym, którzy nie dawali łapówek, mierzył źle, niepostrzeżenie zgniatając materiał na górze podczas mierzenia.

— Co za oszustwo się tu dzieje! — mówił. — Widzicie, kupiliście trzydzieści łokci, a macie dwadzieścia dziewięć.

Z czasem wszyscy klienci zaczęli kupować tylko u tych sprzedawców, którzy płacili Łokciuszkowi. Inni albo zbankrutowali, albo musieli zmienić profesję. Tylko jeden z tkaczy się nie poddał. Pewnego dnia wziął belę i poszedł z nią do Łokciusza. Ten wziął materiał, wspiął się na drabinę i zaczął mierzyć. Mierzył, mierzył, aż skończył.

— U kogo to kupiliście? — zapytał z góry.

— U Jana z Podskalí — odpowiedział sprzedawca, podając swoje imię.

— I wiecie co wam powiem? Nie kupujcie już nic u tego oszusta. Dobrze was oszukał — Łokciuszek zszedł poważnie i oddał belę.

— A teraz ja zmierzę! — tkacz odepchnął Łokciusza i sam wspiął się na drabinę. Ten okrzyk przyciągnął uwagę ludzi i wkrótce zebrał się tłum.

— Ludzie kochani! — krzyczał z góry Jan z Podskalí. — On was oszukuje! Ciekawe, ile mu płacą za to?

Łokciuszek skulił się i szybko zniknął w nieznanym kierunku. Nigdy więcej nie widziano go ani w Nowym Mieście, ani na Starym, ani na Hradczanach, ani nawet na Maléj Stranie. Tkacz, rozżalony niesprawiedliwością, rozchorował się i zmarł. Od tego czasu duch Łokciusza co roku w dniu śmierci tkacza przychodzi do ratusza Nowego Miasta. Obiega go i znowu znika. Dawno już zniknął targ, a na jego miejscu założono duży park.

Jak zobaczyć łokieć?

Aby zobaczyć żelazny łokieć, warto obejść ratusz i stanąć na rogu ulicy Vodičkova. Można się tam dostać również ze stacji metra Národní třída i Karlovo náměstí (linia metra B) lub z przystanków tramwajowych Novoměstská radnice i Lazarská.

Mapa - © OpenStreetMap