Nanicon z Franczeską
Dziś do naszego studia przybyła nasza koleżanka, book blogerka wampirzyca Franczeska de la Cleur, która w ubiegły weekend odwiedziła konwent Nanicon w Katowicach.
Luna: Heyo! Cześć, droga.
Franczeska: Hejka!
Luna: Powiedź nam, jak się bawiłaś na konwencie?
Franczeska: A świetnie! Byłam tam przez prawie cały czas trwania konwentu, chyba że robiłam sobie krótkie przerwy na sen. Smoktałam wiele pięknych osóbek, pomiędzy innymi i znanych prelegentów, i fajnych ludzi, z którymi miała okazję pogadać, potańczyć i miło spędzić czas.
Luna: Czy sporo przybyło ludzi? Czy zauważyłaś może kolejkon?
Franczeska: W piątek trochę ludzi zebrało się, ale wiadomo, przed otwarciem drzwi zawsze przychodzi sporo osób. Ale akredytacja chyba sprawnie dawała sobie radę. Na szczęście funkcyjne stoiska ulokowali na innym wejściu z tylu budynku, więc część ludzi po prostu poszła tam i nie gromadziła się we tłumy.
Luna: Czy łatwo orientowałaś się w tej szkole?
Franczeska: Tak, beż żadnego problemu. Widziałam plany wszystkich piętr z opisami oraz oznakowaniem gdzie jestem. W razie jakichkolwiek pytań można było udać się na pierwsze piętro do punktu Info obok konwentowego sklepiku. Choć ja bym umieściła go tuż przy głównym wejściu. Z innej strony nie jest to duży budynek, żeby w nim się pogubić. Do tego mapki konwentu mogłam znaleźć w aplikacji Konwencik.
Luna: Jak oceniasz, ile przybyło tu ludzi?
Franczeska: Na moją ocenę może z 1000, może jednak trochę więcej. Było sporo cosplayerów Genshina, Chińczyków, postaci z Touhou, przewijało się przedstawicieli innych fandomów, ale nie zauważyłam zbyt dużo skomplikowanych strojów. Widziałam też parę dziewczyn ubranych w stylu lolita fashion no i tyle,
Luna: Widziałam Cię na zdjęciach z salki Edenowej. Powiedź nam, co tam robiłaś?
Franczeska. Wspomagałam w prowadzeniu prelekcji na temat „Mroczne klimaty dark fantasy w Anime”, „Życie +18 (nie to o czym myślicie)”, „Rozen Maiden. Parę słówek o lalkowym anime” oraz „Bohaterowie miecza i magii czyli fantasy w anime”. Poza tym miałam okazję posłuchać ciekawostki o mangach od Hagrid&Aya, dowiedzieć się coś nowego o japońskiej atomistyce oraz yuri od Amdera, pooglądać japońskie reklamy oraz AMV wspólnie z Kuro. Było bardzo fajnie!
Luna: Prowadziłaś prelekcję? I jak Ci poszło?
Franczeska: Byłam trochę zestresowana i tak mi wydaje się, że mogło być lepiej. Do tego w sobotę trochę brakowało na Sali wody, więc musiałam pomagać kolegom z Sali i szukać helperów. W końcu ogarnęłam wodę.
Luna: No a jak w ogóle oceniasz pracę zespołu w trakcie konwentu?
Franczeska: Spoko, wydawało mi się, że ludzi było wystarczająco jak na taki konwent. Na 3 wejściach sprawdzano plecaki oraz torby, żeby nikt nie przyniósł alkoholu, non stop ktoś przewijał się tu i tam, więc w przypadku problemu dało się radę go szybko rozwiązać.
Luna: No a co jak w ogóle oceniasz program?
Franczeska: Jak na szkolny konwent to spoko. Było 4 salki, każda z nich miała swoją nazwę, powiązaną z żółwiem ninja. Było wystarczająco konkursów, salka z rytmikami, karaoke, planszówki, więc nie nudziłam.
Luna: A jak konkurs Cosplay?
Franczeska: Szczerze, to nie byłam na nim, po prostu nie zdążyłam. Wiem, że odbywał się na małej Sali jak na taki punkt programu. O 18 skończyła się prelekcja, którą wspomagałam prowadzić, trochę zatrzymałam się i okazało, że już nikogo nie wpuszczano. Prawdopodobnie ludzi zacieli wchodzić na czas bez żadnych odsuw. Weszłam po konkursie, żeby zobaczyć tą salkę i byłam przyjemnie zdziwiona, że widzowie nie siedzieli na podłodze, jak często bywa na innych podobnych imprezach, lecz mieli krzesła. Natomiast cosplayery, które brali udział w występach, narzekali na problemy z wezwaniem ogłoszonych do występów osób.
Luna: No dobra, a co powiesz o wystawcach?
Franczeska: Jarmark konwentowy wydał mi się niezbyt wielki. Kilka stoisk z biżuterią hand made, pluszaki, słodycze, naklejki z kubkami, koszulki. Zdecydowanie mniej towaru z Ali Expresu. Perełką było olbrzymie stoisko z mangami, gdzie wiele konwentowiczów pozostawiło swoją kasę, kupując jakąś light nowelkę, a może i całą serię jakiegoś tytułu. Kupiłam light nowelkę „Another” oraz 5 tomów „Paradise Kiss”. A tak jeszcze kusiło coś wziąć!
Luna: Świętnie. Słyszałam, że zbierasz polskie dark fantasy. Czy odwiedzili konwent jakieś pisarze?
Franczeska: Tak, choć oczekiwałam ich nieco więcej, szczególnie jakichś lokalnych, których nie zobaczysz na innych konwentach. Kupiłam sobie książkę „” bezpośrednio od autora . Oczywiście z podpisem!
Luna: A jak co do jedzonka? Czy konwentowicze przypadkiem nie zostali głodne?
Franczeska: Nie mieli takiej szansy. W środku sprzedawali pyszne rameny po 35-38 zł, na ulice znalazłam kilka food trucków oraz stoisko ze smaczną kawą w tym i mrożoną. Obok otwarta do 23 Żabka, trochę dalej w różnych stronach dwie Biedronki. Każdy spragniony mógł napić się wody z beczki przy bocznym wejściu. Jak mówię, głodu nie było miejsca na Naniconie.
Luna: Okay, no i na sam koniec, czy chciałabyś wrócić za rok na tą imprezę?
Franczeska: Jeżeli będę miała szansę poprowadzić jakieś punkty programu lub jak osoba funkcyjna, to spoko, jest to dobra okazja pobawić się ze znajomymi na luzie i nie obijając się o duże tłumy jak na większych konwentach. Chocza być może za kilka lat Nanicon urośnie, to wtedy zobaczymy, co i jak.
Luna: Dziękuję bardzo za wywiad, mam nadzieje, że nikogo nie ugryzłaś w trakcie konwentu.
Franczeska tajemniczo milczy tylko lekko się uśmiecha.