Virginia Woolf „Pani Dalloway”
Książka Virginii Woolf „Pani Dalloway” nie stała się dla mnie szczególnym odkryciem, jednak trafiła na listę tych, o których chce się pisać. Ta opowieść o jednym dniu z życia zamożnej damy okazała się twardym orzechem do zgryzienia — długo i nie bez pomocy zewnętrznych opracowań próbowałam się przez nią przebić. Interesujące było dla mnie również zajrzenie do Wielkiej Brytanii czasów króla Jerzego V, a więc okresu tuż po zakończeniu I wojny światowej.
Powodów było kilka. Po pierwsze — nietypowa forma narracji. Styl „strumienia świadomości” nie jest mi szczególnie bliski, choć znam go już z twórczości Kerouaca i Kena Keseya. Pani Dalloway była w tym sensie pionierska i dlatego przyciągnęła uwagę czytelników.
Bohaterowie książki „Pani Dalloway”
Przeżywając ten jeden dzień razem z bohaterami, trzeba zachować szczególną czujność, ponieważ wątek głównej postaci, Clarissy Dalloway, bardzo płynnie przechodzi w historie innych bohaterów: jej dawnego znajomego Petera Walsha, byłego żołnierza Septimusa Smitha i jego żony Rezii Smith, a także kilku postaci drugoplanowych. Wśród nich wyróżniłabym dawną przyjaciółkę Clarissy — Sally, o której zarówno ona, jak i Peter wspominają z wyraźnym sentymentem.
Główna bohaterka ma już 52 lata, nic więc dziwnego, że co pewien czas wracamy do jej młodości — do lat, gdy w domu Clarissy rodzice organizowali liczne wieczory towarzyskie i przyjęcia. W wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii małżeństwo było dla arystokratki pożądaną drogą życiową, zwłaszcza jeśli pojawiał się obiecujący kandydat. Clarissa miała w czym wybierać, tym bardziej że na owych spotkaniach towarzyskich zajmowała pozycję liderki.
Richard Dalloway okazał się więc wyborem całkowicie naturalnym — z czasem został urzędnikiem i szanowanym członkiem społeczeństwa. Cóż mógł jej zaoferować raczej ubogi Peter Walsh poza romantycznymi marzeniami i emocjami? Zresztą jego późniejsze losy tylko potwierdziły słuszność tej decyzji. A z drugiej strony — kto wie, czy gdyby Clarissa wybrała inną drogę, jej rodzice nie wsparliby kariery przyszłego zięcia?
Drugą ważną linią powieści jest życie weterana wojennego Septimusa Smitha. Jego zespół stresu pourazowego po I wojnie światowej objawia się halucynacjami, w których pojawiają się polegli towarzysze broni. Żona, Rezia, bezskutecznie prowadzi go od lekarza do lekarza — psychiatria i psychoterapia nie były wówczas jeszcze tak rozwinięte jak dziś. Ten wątek silnie kontrastuje z wygodnym, niemal rozpieszczonym życiem arystokratycznych Dallowayów, których wojenne tragedie dotknęły w niewielkim stopniu.
Inne wątki powieści
W powieści Virginii Woolf Pani Dalloway istnieje jednak element, który łączy oba te światy. Jest nim dźwięk londyńskiego Big Bena, symbol czasu. Czas płynie zarówno dla jednych, jak i dla drugich, wyznacza ich przyszłość i stawia kropki nad „i” w drugiej części książki.
Drugim spoiwem jest miejsce akcji — Londyn. Bohaterowie żyją w epoce gwałtownych przemian miasta: powozy ustępują samochodom, nad głowami latają samoloty, a metro rozwija się szybciej niż w innych stolicach. Opisy Londynu bardzo przypominały mi anime Podniebna poczta Kiki czy Ruchomy zamek Hauru studia Ghibli — są równie nastrojowe i plastyczne. Zapadły mi w pamięć chyba nawet mocniej niż losy samych bohaterów. A poza tym — w Londynie Virginii Woolf jest mnóstwo kwiatów.
Istotnym zagadnieniem jest także zmiana roli kobiety w społeczeństwie. Rezia, podobnie jak większość kobiet z niższych warstw społecznych, od młodości była przyzwyczajona do pracy. Arystokratki natomiast zaczynały właśnie przechodzić od roli „żywych lalek”, które z czasem więdną, ku bardziej aktywnemu uczestnictwu w życiu społecznym — co wyraźnie widać w postaci wciąż bardzo młodej Elizabeth, córki Clarissy i Richarda.
Powieść Virginii Woolf „Pani Dalloway” to książka o zmianach, o nostalgii za minionymi czasami i dawnymi przyjaźniami, o kontraście między różnymi warstwami społeczeństwa oraz o dojrzałości. To także opowieść o podsumowaniach, o próbie zamknięcia starych spraw i zmierzenia się z wyzwaniami nowej epoki — zwłaszcza wtedy, gdy człowiek wchodzi w późniejszy etap życia. Mimo dość trudnej formy i wymagającej narracji nie jest to książka, obok której można przejść obojętnie.
