Olga Migel. Łowcy miejskich legend
Jako istota urodzona na obrzeżach wielkiego miasta, kocham miejskie opowieści i legendy. W dzieciństwie często słyszałam różne bajki o duchach i fantasy stworzeniach, chociaż osobiście nigdy ich nie spotkałam (za wyjątkiem jednego ducha). Jednakże zainteresowanie legendami nigdy nie zanikało, a z czasem nawet zaczęłam notować niektóre z nich. Aż wreszcie w moje ręce trafiła seria książek "Łowcy miejskich legend" autorstwa Olgi Migiel. Części na ten moment jest dwie, w polskim tłumaczeniu na ten moment żadnej. Cóż, właśnie czas wbić moje mentalne ostre kły i trochę je obejrzeć.

W ukraińskim mieście Kropiwnicki mieszkają dwie przyjaciółki: Wasylina i Liza. Oficjalnie zajmują się dziennikarstwem śledczym, a nieoficjalnie - walką z różnymi nieprzyjemnymi zjawiskami na zlecenie. Dzięki temu utrzymują się. Historię opowiada Wasylina, a Lizę i inne postacie widzimy jej oczami. Obie dziewczyny są bardzo nowoczesne, znają się od podstawówki, są dobrymi przyjaciółkami, maksymalnie odpowiedzialnymi, pozbawionymi nałogów kultury tradycyjnej. Kochają tatuaże i wydają na nie dużo pieniędzy (czasem kosztem własnego wyżywienia). Całkiem w ich guście jest również krąg znajomych - naukowiec Leo, sprzedawczynia w sklepie z anime i kilka innych interesujących postaci.
Fantasy Świat
W książkach niema jakiegoś wyraźnie spersonalizowanego antagonisty, dzięki czemu historia staje się bardziej realistyczna, pozbawiona czarno-białego kontrastu. Tak demon Szuldich niesie pewne niebezpieczeństwo, niektóre istoty i praktyki magiczne same w sobie są dość niebezpieczne. Ale przecież nawet w życiu codziennym jest wiele rzeczy, które same w sobie są niebezpieczne, jak choćby uszkodzone przez myszy przewody elektryczne mogą zabić nie gorzej niż jakiś demon. W książce spotykamy praktyki magiczne, dość znane w okultystycznym świecie i fantasy. Ale czemu nie, jeśli to charakterystyczne dla naszej kultury już od XIX wieku. Z drugiej strony pani Olga dodaje coś od siebie, co wzbogaca historię.
Część fabuły oparta jest na postaciach z kultury voodoo, wspominani są Baron Saturday i mama Bridget. Spośród antagonistów zainteresowała mnie pewna Rory, która w mojej wyobraźni przypominała Rory Mercury z "Gate", tym bardziej, że jest opisana jako gotycka lolita. I to fajne, bo takich piękności brakuje w naszym ponurym świecie. Mam nadzieję, że o niej nie zapomną w przyszłych częściach.
Magiczny świat książek jest zaludniony mitycznymi istotami. Pani Olga ładnie opisuje tifyla, saynu, hawlika, fitika, co im właściwe, a co nie, jak wyglądają: czasem subtelnie wplatając opis w fabułę, czasem podając jednym akapitem, stosując różne techniki artystyczne. Nie zobaczymy tu zwykłych banalnych fantasy stworów co na mój gust jest bardzo fajnym.
Miasto Kropywnicki
Dzięki tym książkom wreszcie mogłam realizować podróż wirtualną po Kropywnickim. Wcześniej to miasto wydawało się takim zagubionym klejnotem wśród ukraińskich stepów, z bardzo uroczymi starymi kamienicami w centrum i spokojnym życiem. Książki dodają miastu nowych fantasy barw. A czemu by nie, nie tylko Lwów i Kijów mają swoje legendy!
W książkach wraz z ilustracjami podane są współrzędne, więc sami możecie przechadzać się po mieście razem z bohaterkami. Mam nadzieję, że w następnej części będzie jeszcze więcej ciekawostek, i zajrzymy nie tylko do muzeum czy porzuconych budowli, ale i do pozostałości twierdzy św. Elżbiety (która zresztą jest wspominana w książkach). A może odwiedzimy jakąś ciekawą okolicę, albo Wasylina i Liza wyruszą wykonać zlecenie do innego miasta. Chociaż moim zdaniem, nawet w Kropywnickim dla nich znajdzie się praca. Być może kiedyś pojawi się nawet planszówka ze świeatu "Łowców", dzięki której ludzie będą poznawać geografię i fantasy mieszkańce miasta.
Wróćmy do głównych bohaterek, wydają mi się one trochę zbyt podobne, brakuje im - moim zdaniem - trochę kontrastu. Kochają tatuaże tak samo, podejrzanie irracjonalnie podchodzą do wydatków, wydaje się, że mają bardzo podobny gust. Dobrze, gdyby każda dziewczyna miała swoje unikalne cechy charakteru i zachowania, oprócz czysto zewnętrznych rzeczy i umiejętności magicznych. Linie miłosne są na razie moim zdaniem jeszcze niewystarczająco rozwinięte, a chciałabym więcej dowiedzieć się, co dokładnie łączy te osoby.
Pewnie, że zbyt wiele razy napisałam "chciałbym" oraz "być może". Tak, z niecierpliwością czekam na trzeci tom, i już chcę przeczytać i dokładnie go przeanalizować.
