Ludzie i myszy Johna Steinbecka w książce “Myszy i ludzie”
Są ludzie i są myszy. Ludzie włóczą się po świecie, szukając pracy, podczas gdy myszy są łapane, zabawiane, a potem zabijane. Los ludzi, podobnie jak myszy, jest nieprzewidywalny i może łatwo się załamać pod wpływem okoliczności zewnętrznych. Psy również nie są wyjątkiem. Tak można w skrócie streścić książkę "Myszy i ludzie". Ta cienka książeczka trafiła do moich rąk zupełnie przypadkiem, a przeczytanie jej zajęło mi zaledwie jeden wieczór.
Główni bohaterowie książki "Myszy i ludzie"
George i Lennie podróżują wzdłuż zachodniego wybrzeża w poszukiwaniu pracy, zatrzymując się to tu, to tam na farmach. Obaj tworzą kontrastującą parę: jeden niski i niezbyt silny, drugi wysoki jak wieża i potężnie zbudowany. George to sprytny facet, który ma ambitne plany na życie, choć niewiele różni się od innych najemników. Lennie zaś zmaga się z poważnymi problemami w postrzeganiu świata, przypominając dużego dziecka. Uwielbia głaskać futrzaste zwierzęta, zwłaszcza króliki, o których nieustannie marzy.
Na pierwszy rzut oka George i Lennie przypominają Harry’ego i Marva z filmów "Kevin sam w domu". Bandyci z tych filmów również są kontrastową parą i prowadzą podobne dialogi. Być może John Hughes inspirował się tym duetem, choć brak na to jednoznacznych dowodów. Jednak im dalej zagłębiamy się w książkę, tym bardziej zanika to podobieństwo. George jest mniej zrzędliwy i bardziej towarzyski, podczas gdy Lennie wydaje się całkowicie niezdolny do normalnego funkcjonowania, obsesyjnie skupiony na swoim fetyszu puszystych stworzeń.
Problematyka książki
W tle losów głównych bohaterów rozgrywa się Wielki Kryzys. Pracy dla wykwalifikowanych robotników jest niewiele, a ludzie są zmuszeni tułać się w poszukiwaniu zarobku. Jednak nie tylko trudna sytuacja materialna zmusza ludzi do najemnej pracy. W powieści poznajemy kilku innych pracowników farmy. Slim to doświadczony przewodnik mulich zaprzęgów, który doskonale zna się na swojej pracy. Na farmie mieszka również stary stajenny Crooks.
Na przykładzie Crooksa widzimy poziom rasizmu panującego w Stanach Zjednoczonych jeszcze długo przed latami 60. Crooks mieszka w oddzielnym pomieszczeniu i ma swoją przestrzeń osobistą – co było niezwykłym przywilejem dla najemników. Jednak nie wolno mu wchodzić do baraków, gdzie mieszkają biali robotnicy. Tylko Lennie, również w pewnym sensie wykluczony ze społeczeństwa, próbuje nawiązać z nim przyjaźń.
Na farmie, poza pracownikami i właścicielem, mieszka jeszcze dwóch ludzi: Curley, syn właściciela i były bokser, oraz jego żona, która w powieści nie ma nawet imienia – nazywana jest po prostu żoną Curleya. To właśnie wokół tej pary koncentruje się główna tragedia książki. Żona Curleya nie kocha męża, marzyła o karierze aktorskiej, a zamiast tego kręci się po farmie w poszukiwaniu wrażeń. Może ma nadmierne libido, a wokół niej roi się od wygłodniałych mężczyzn. To irytuje prostego, ale porywczego Curleya, który bez przerwy szuka swojej żony. George, którego głównym celem jest zebranie pieniędzy na własną farmę, wyraźnie nie jest tym zachwycony.
O posiadaniu własnej farmy marzy niemal każdy najemnik, ale jak tu zebrać pieniądze, skoro wszędzie czekają pokusy: karczmy, burdele, alkohol, karty, hazard? Dlatego marzenie o farmie pozostaje dla wielu mężczyzn jak marchewka przed osłem, która motywuje ich do dalszej pracy lub tułania się od zlecenia do zlecenia.
Wnioski
Książka "Myszy i ludzie" może wydawać się prosta, zwłaszcza ze względu na jej niewielką objętość. Jednak już od pierwszych chwil pobytu bohaterów na farmie zaczyna się odczuwać pewien niepokój, który narasta w miarę rozwoju akcji. To jak przeczucie nieuchronnego, czegoś, co wkrótce ma się wydarzyć. Ten dziwny efekt jest doskonale uchwycony przez Steinbecka i przypomina nam, że choć ludzie nie mogą jasno przewidzieć swojej przyszłości, mogą ją wyczuć. Dodaje to historii głębi, a jednocześnie ukazuje duszną beznadzieję życia takich „małych ludzi”, którzy raczej nie zdołają wyrwać się z niekończącego się cyklu najemnej pracy.
