Nasze opinie

Blog-Image 26.02.2025
filmy
Czas czytania 4 min
Luccia Rafaella

Nosferatu 2024

Opowieści o wampirach! Brrr, jakie to straszne! Te odrażające stworzenia, które pojawiają się w klasycznych europejskich historiach, potrafią przyprawić o bezsenność i lęk przed ciemnością. Dlatego niezbyt chętnie oglądam horrory. I tylko dzięki mojej dobrej przyjaciółce Francesce (nota bene też wampirzycy) zdecydowałam się obejrzeć film „Nosferatu”.

Film „Nosferatu” z 1922 roku

„Nosferatu” to remake słynnego niemieckiego filmu z 1922 roku, który sam w sobie był nieautoryzowaną ekranizacją powieści Brama Stokera „Drakula”. Niemcy, wyniszczone przez I wojnę światową i wojenne reparacje, nie mogły sobie pozwolić na zakup licencji, ale potrzebowały widowiska, które odwróciłoby uwagę ludzi od trudnej sytuacji gospodarczej. Kto wie, może właśnie dlatego młoda wytwórnia Prana Film postanowiła sięgnąć po dorobek wczorajszych wrogów. Twórcy filmu zmienili wszystkie imiona i przenieśli akcję do fikcyjnego niemieckiego miasta Wisborg.

Film odniósł międzynarodowy sukces, ale natychmiast stał się obiektem licznych problemów prawnych. Spadkobiercy Brama Stokera pozwali twórców do sądu i uzyskali wyrok nakazujący zniszczenie wszystkich kopii filmu. Ocalało jednak kilka egzemplarzy, dzięki którym ten arcydzieło lat 20. XX wieku możemy podziwiać do dziś. A wizerunek wampira zyskał nową, przerażającą formę. Gdy prawa autorskie zarówno do książki, jak i do filmu przeszły do domeny publicznej, zdecydowano się w końcu na nową wersję „Nosferatu”. To właśnie na nią wybrałam się z Francescą.

Nie będę streszczać fabuły, bo na pewno ją znacie: młody agent nieruchomości wyrusza do Transylwanii, by spotkać się z hrabią Orlokiem (Drakulą w książce) i pomóc mu w zakupie posiadłości w Niemczech (oryginalnie w Wielkiej Brytanii). Okazuje się jednak, że hrabia to wampir, który – i tu kolejna niespodzianka – ma szczególne zainteresowanie młodą żoną głównego bohatera.

Sto lat po premierze oryginalnego „Nosferatu” za remake zabrał się Robert Eggers, znany z takich gotyckich produkcji jak „Czarownica”, „Lighthouse” i „Wiking”.

Główne postacie

Aktorzy doskonale wczuli się w realia pierwszej połowy XIX wieku. Z jednej strony mamy racjonalnego Friedricha Hardinga i ostrożnego doktora Wilhelma Sieversa. Nawet główny bohater, Thomas Hutter, nie jest skłonny do mistycyzmu – dopóki sam nie spotyka ciemności w Transylwanii. Z drugiej strony mamy Helen Hutter, która wciela się w klasyczną bohaterkę gotyckiej powieści grozy. Oczywiście, od dzieciństwa znała koszmary – bo to przez jej nieuwagę przebudził się hrabia Orlok.

Helen Hutter,

Orlok jest niesamowity. Typowy mieszkaniec Transylwanii z dziwnymi, staromodnymi wąsami i kozackim osełedcem rodem z czasów wojen europejskich z Turkami. Jest jak relikt przeszłości, który nie pasuje do współczesnego świata – i to ma sens, bo sam jest uosobieniem ożywionej śmierci. Widzimy go zarówno jako potwora, jak i człowieka. Strasznego, ponurego, ale jednak człowieka. Nie jest wytwornym Drakulą Gary’ego Oldmana ani karykaturalnym łysym wampirem z wcześniejszych ekranizacji – jest czymś o wiele bardziej mrocznym.

Naprzeciw wampira staje profesor von Franz, człowiek zafascynowany mistycyzmem. Momentami nie przypomina epickiego bohatera, jakiego moglibyśmy oczekiwać w Hollywood czy anime, ale to właśnie jego wiedza, rozwaga i opanowanie pomagają pokonać ciemność. To postać, która symbolizuje triumf wiedzy nad irracjonalnym złem, nawet jeśli wiedzy ezoterycznej.

Warstwa wizualna

Robert Eggers doskonale operuje światłem i cieniem, by budować nastrój i podkreślać dramatyzm scen. Słoneczne, radosne momenty praktycznie nie istnieją – cały film utrzymany jest w przygaszonych, zimnych barwach, co przypomina sen. Gotycka atmosfera jest gęsta i wyczuwalna w każdym kadrze. Światło – stłumione i rozproszone – nie tylko kreuje nastrój, ale także odzwierciedla wewnętrzne lęki bohaterów.

Szczególnie podobały mi się sceny w naturze. Góry, które mogą być zarówno majestatyczne, jak i złowrogie, odgrywają ważną rolę w budowaniu napięcia. To samo dotyczy scen nad morzem, skąd ma przybyć statek-widmo.

Góry obok zamku Nosferatu
Góry obok zamku Nosferatu

Film zawiera również ciekawe nawiązania do popkultury. Przykładowo, scena w biurze pana Knocka bardzo przypomina mi bank Gringotta, a klimatyczne zaułki gotyckiego Wisborga przywodzą na myśl ulicę Pokątną i Nokturn. Sam głos Orloka przypomina mi natomiast Saurona z „Władcy Pierścieni”.

Problemy społeczne w „Nosferatu”

Czy zauważyliście, że w tym filmie medycyna praktycznie nie istnieje? Poziom sanitarny miasta jest tragiczny – nikt nawet nie próbuje zwalczać plagi szczurów. Lekarz oferuje jedynie upuszczanie krwi, eter i narkotyki, tam gdzie potrzebna byłaby psychoterapia. Nie jest to jednak błąd – pokazuje realistyczny obraz ówczesnej medycyny.

Dobrze ukazano także pozycję kobiet w społeczeństwie. Bohaterki filmu są traktowane jak ozdobne lalki, których głównym zadaniem jest rodzenie dzieci.

Co mi się nie podobało?

  1. Gra Lily-Rose Depp – przesadzone reakcje i egzaltacja. Bardziej przypominała dorosłą Wednesday Addams niż poważną, moralizującą postać z książki Stokera. Jej bohaterka była zbyt pochłonięta swoimi wizjami, ale nie robiła prawie nic, by się od nich uwolnić.
  2. Sposób przedstawienia Transylwanii – mieszkańcy wyglądają jak prymitywne plemię, co jest dużym uproszczeniem. Na szczęście świetnie oddano religijną atmosferę – chrześcijański klasztor jest miejscem, którego wampir nie może przekroczyć.
  3. Śmierć córek Hardinga – rozumiem brutalność Orloka, ale ten moment był dla mnie wyjątkowo trudny.

A co myśli Francesca?

„Jestem zachwycona! Film ma niesamowity klimat! Szkoda tylko, że nie pojawiły się w nim siostry Drakuli. Ale były nietoperze, wilki i tajemniczy górski zamek – wszystko, co kochamy!”

Oczy Nosferatu
Oczy Nosferatu

Podsumowanie

„Nosferatu” to film na granicy arthouse’u, gotyckiej estetyki, melodramatu i horroru. Nie da się jednoznacznie przypisać go do jednego gatunku, i to właśnie czyni go wyjątkowym. W trudnych czasach powstają wielkie dzieła kultury – i ten film jest tego dowodem. Polecam obejrzeć i wracać do niego wielokrotnie, by w pełni docenić jego piękno!

Tagi

Wampiry