Nasze opinie

Blog-Image 13.10.2024
filmy
Czas czytania 3 min
Luccia Rafaella

Beetlejuice Beetlejuice – kontynuacja bez szalu

Kiedy wybierałam się na film „Beetlejuice Beetlejuice”, nie spodziewałam się po nim czegoś nadzwyczajnego. Chciałam się rozerwać, odpocząć i poczuć jesienny klimat. Miałam jednak pewne oczekiwania wobec samego reżysera wielu kultowych filmów. Czym nas zaskoczy? Czy Jenna Ortega, która została obsadzona w głównej roli, będzie w stanie nas zaskoczyć? Zaopatrzyłam się w colę i popcorn, i poszłam do kina obejrzeć kontynuację legendarnego filmu.

Beetlejuice Beetlejuice poster

Jak przygotowywano drugi Beetlejuice

Plotki o nim zaczęły krążyć niemal od razu po premierze pierwszej części. Najpierw Tim Burton zafascynował się pomysłem nakręcenia filmu „Beetlejuice na Hawajach”. Jednak okoliczności nie sprzyjały rozpoczęciu prac, więc scenariusz został zamrożony. Tym bardziej, że odtwórczyni głównej roli Lydii Deetz, Winona Ryder, była już starsza niż jej bohaterka. Rozmowy powróciły dopiero w 2011 roku, kiedy Warner Bros. zleciło pisanie nowego scenariusza Setowi Grahamowi-Smithowi. O kontynuacji zaczęli wspominać Winona Ryder i scenarzysta. W rozmowach pojawiło się też nazwisko Michaela Keatona, odtwórcy roli Beetlejuice’a. W 2022 roku w końcu rozpoczęto prace nad kontynuacją.

Co zobaczyliśmy w drugiej części „Beetlejuice Beetlejuice”?

I co zobaczyłam? „Beetlejuice Beetlejuice” to bezpośrednia kontynuacja historii z pierwszej części. Akcja rozgrywa się w tym samym miasteczku, które widzieliśmy już w zwiastunie. Minęło wiele lat. Rodzina duchów Maitlandów zniknęła, i czy była potrzebna w kontynuacji? Nie. Głównymi postaciami pozostają Lydia Deetz, która teraz prowadzi program o zjawiskach paranormalnych, oraz niegodziwy Beetlejuice. Tata i mama Lydii również pozostają, choć tata jest... nieco pogryziony. Mama, jak zawsze, skupiona jest na własnej twórczości.

Dorosła Lidia Ditz

Aby odświeżyć fabułę i zainteresować młodszą publiczność, wprowadzono nową bohaterkę – córkę Lydii, Astrid. To właśnie ją gra Jenna Ortega. Po roli w serialu „Wednesday” spodziewałam się gotyckiego wizerunku albo czegoś w tym stylu. Jednak widzimy zwykłą nastolatkę, która przeciwstawia się dawnej gotyckiej królowej Lydii. Nie podziela pasji matki, tęskni za zmarłym ojcem, a co więcej, nie dogaduje się z mamą. Co jest logiczne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę to, że Lydia wciąż tkwi w przeszłości i wydaje się nieco groteskowa. Trudno sobie wyobrazić, żeby nastolatka z lat 2020-tych chciała się utożsamiać z tym zjawiskiem.

Jenna Ortega jako Astrid

A jeśli mamy młodą dziewczynę, to wprowadzamy również wątek miłosny. Jest on niepozbawiony morałów i głębszych warstw, co może być pozytywem. Z Lydią jednak nie jest tak prosto. Prześladuje ją przeszłość w postaci samego Beetlejuice’a. A jego z kolei prześladuje jego miłosna przeszłość. Wszystko to obraca się wokół ucieczek po zaświatach. Za jednym zamachem rozwiązujemy psychiczne problemy dziewczyny i szukamy jej ojca. Na tamtym świecie, oczywiście. Oto taki fabularny zwrot.

Jakie wnioski?

W tym filmie jest mnóstwo moralizatorstwa. Zgadnijcie, co czeka tych, którzy sieją zło, kłamstwo, popełniają morderstwa i tym podobne? Zgadnijcie, jakie konflikty zostają rozwiązane w rodzinie Deetzów? No właśnie. To moralizatorstwo i schematyczność osobiście mnie rozczarowały. Z fajnej i odważnej opowieści film zmienił się w coś na pół purytańskiego, ze starymi dowcipami i efektami specjalnymi. Nie zabrakło też pustynnego robaka, który wyglądał jak wyjęty z szafy z 1988 roku.

Robak

Z jednej strony rozumiem, że „Beetlejuice Beetlejuice” to komedia i satyra na filmy grozy, ale nadmiar moralizatorstwa rodzi pytanie: czy takie efekty specjalne są tutaj na miejscu? Nie, ogólnie wygląda to nieźle, ale zbyt mdło. Film już nie jest postrzegany jako fajna halloweenowa opowieść bez bezpośredniego odniesienia do Halloween. Teraz to pełnowymiarowy halloweenowy film, który co gorsza nie wyszedł przed Halloween, a we wrześniu.

Moja ocena: na jeden raz. Smutek i żal.

Smutek i żal.