Nasze opinie

Blog-Image 30.03.2026
anime
Czas czytania 4 min
nkmaindoll

Mirai no Mirai

Anime „Mirai no Mirai” autorstwa Mamoru Hosody od dawna chciałem obejrzeć. Kiedy w końcu się pojawiło, niemal od razu trafiło na półkę „obejrzę później”. Pewnego sobotniego wieczoru odwiedziła mnie siostra Weronika i pojawił się nastrój na seans właśnie tego anime. Cóż, czas podzielić się wrażeniami.

Mirai no Mirai – rodzice przynoszą małą Mirai
Mirai no Mirai – rodzice przynoszą małą Mirai

Fabuła anime „Mirai no Mirai

W rodzinie architektów (oboje są architektami) mieszkających w dość nietypowym domu jest czteroletni chłopiec Kun. Uwielbia bawić się pociągami – jest wręcz fanatykiem, i nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości został kolejarzem albo projektantem legendarnych shinkansenów. Bawi się też z psem, biega po podwórku i tęskni za mamą, która na jakiś czas znika z domu.

I oto rodzice wracają. A wraz z nimi pojawia się nowa mieszkanka — młodsza siostrzyczka Kuna. Wkrótce otrzyma imię Mirai i… ogromną niechęć brata. Nic dziwnego — wcześniej kąpał się w miłości rodziców, a teraz cała uwaga skupia się na nowym członku rodziny. Potrzeby Kuna przestają być zaspokajane. Mama zajęta siostrzyczką, ojciec próbuje (lepiej lub gorzej) wszystko ogarnąć. W końcu mama wraca do pracy, a cały ciężar spada na ojca, który oprócz opieki nad dziećmi musi jeszcze pracować jako freelancer. I nie mają czasu ani dla chłopca… ani nawet dla psa, który – jak się okazuje – cierpi nie mniej.

Chłopiec zaczyna się buntować. Najpierw domaga się uwagi, potem marudzi, aż w końcu otwarcie się buntuje i niemal ucieka z domu. Jednocześnie przechodzi pierwsze etapy dorastania — między innymi uczy się jeździć na dwukołowym rowerze. I właśnie wtedy zaczyna się magia.

Magia „Mirai no Mirai

Magia polega na tym, że chłopiec zaczyna zanurzać się w swoich fantastycznych światach. To pies nagle ożywa, to Kun wyrusza w podróż do Tokio, to sprawdza swoją odwagę, siadając na motocykl swojego pradziadka — tyle że młodego. Można by uznać to za dziecięce fantazje lub sny, ale są one zbyt świadome i mają zbyt duży wpływ na chłopca. Jakby cały jego ród aktywizował się, by pomóc mu okiełznać swój bunt i nauczyć go akceptacji siostry.

Miraz z przyszłości

A potem pojawia się… Mirai z przyszłości. Tak, jej imię dosłownie oznacza „przyszłość”. W tym kontekście warto wspomnieć japoński tytuł: 未来のミライ (Mirai no Mirai), gdzie imię Mirai zapisane jest katakaną ミライ, a „przyszłość” – znakami kanji 未来. Mirai próbuje naprowadzić swojego starszego brata (co brzmi trochę dziwnie, bo jest od niego młodsza) na właściwą drogę i nauczyć go posłuszeństwa wobec rodziny.

Czy jej się uda? Zobaczymy!

Rodzina

To anime raczej nie będzie w pełni zrozumiałe dla małych dzieci — jest w nim za mało „magii”, a za dużo refleksji i moralnych wskazówek. Nastolatki też mogą go nie zrozumieć, chyba że same mają młodsze rodzeństwo. To dzieło stworzone przez dorosłego dla dorosłych — dla tych, którzy dopiero przygotowują się do rodzicielstwa, są młodymi rodzicami lub mają to już za sobą. Po raz kolejny pokazuje to, że anime to nie tylko rozrywka dla dzieci i młodzieży.

Bliska jest nam także tematyka wpływu przodków na nasze życie. Gdyby nie siła woli pradziadka, który w czasie II wojny światowej płynął przez zimne morze i zrobił wszystko, by przeżyć, nie byłoby ani Kuna, ani jego siostry. W teraźniejszości wspomina się go jedynie jako zmarłego, na którego pogrzebie Kun był rok wcześniej — ale czy wszystko wyglądałoby tak samo, gdyby wtedy zginął? Dlatego warto poznawać historię własnej rodziny — być może okaże się równie fascynująca jak historia Kuna.

Pradziadek Kuna

Wartość rodziny rozumiemy z wiekiem — podobnie jak wartość starszych pokoleń i ich wpływ na nas. W anime jest to pokazane bardzo wyraźnie. Można powiedzieć, że to bardzo rodzinny film, który można oglądać wspólnie.

W „Mirai no Mirai” znajdziemy też ciekawy motyw związany z lalkami hina-matsuri. To tradycyjne lalki wystawiane w Japonii 3 marca, w Dniu Dziewcząt. Według wierzeń, jeśli nie zostaną na czas schowane, każdy dzień zwłoki opóźnia zamążpójście dziewczynki o rok. W anime wokół tego motywu zbudowano ważną scenę.

Wnioski

Nam — bratu i siostrze — niezwykle ciekawie było oglądać historię, która w pewnym sensie przypominała nasze dzieciństwo. Choć Weronika miała już dziesięć lat, gdy urodził się Patryk, również odczuwała zazdrość, podobnie jak Kun. Poradziła sobie jednak z tym sama — miała przyjaciółki, co pomogło jej stać się bardziej samodzielną. Kun również zmierza w dobrą stronę, choć momentami jego zachowanie było naprawdę niepokojące — niemal dochodziło do przemocy wobec siostry. Dobrze, że rodzice byli blisko.

Czy zmienił swoje podejście do siostry? Naszym zdaniem — nie do końca. W finale widzimy go jako dorosłego i coś sugeruje, że uraza nadal gdzieś w nim tkwi. Zamiast dokuczać Mirai, stał się po prostu zdystansowany wobec rodziny.

Kto wie? Przyszłość Kuna zależy tylko od niego. Ostatnia scena daje jednak więcej nadziei, niż wizja, którą pokazała mu Mirai.

Weronika i Patryk