Vanessa Yus Magical Paris Tea Shop
Nieważne, czy byliście w Paryżu, czy nie, to miasto już was oczarowało samym faktem swojego istnienia. Moda, muzyka, jedzenie, a przede wszystkim osoby. Paryż takim, jakim jest, stworzyli ludzie. To oni projektują ubrania, piszą muzykę, kręcą kultowe filmy i w końcu przygotowują te smakowite ciastka i potrawy, dzięki którym miasto stało się kulinarną perłą świata. Cóż, tej nocy wybiorę się do Paryża z książką Roselle Lim „Magiczny sklepik herbaciany Vanessy Yus w Paryżu” (Vanessa Yus Magical Paris Tea Shop).
Na początku książka zaprasza czytelnika do San Francisco. Właśnie tam mieszka rodzina Yus, pochodząca z Chin. Jak to często bywa wśród migrantów, członkowie rodziny trzymają się razem. Od pierwszych stron poznajemy ciotki, wujków i innych krewnych głównej bohaterki, jesteśmy zapraszani na rodzinne uroczystości i do wspólnych rozmów.

Główna bohaterka i rodzina Yus
Oto i ona, główna bohaterka, pani Vanessa Yus. Pracuje w firmie, dobrze sobie radzi w życiu. Ma wykształcenie muzyczne, ale nie zna chińskich dialektów, bo nie uczęszczała do chińskiej szkoły, tak samo, jak wiele jej kuzynek. Vanessa ma jedną szczególną cechę: dar przepowiadania, który ujawnia się podczas picia napojów. Jednak dziewczyna nie kontroluje go, a przepowiednie pojawiają się w najmniej odpowiednich momentach. To przysparza Vanessie mnóstwo kłopotów, zwłaszcza na randkach i w relacjach z krewnymi, przez co uważa to za wadę.
I chociaż krewni zaskakująco dobrze rozumieją sytuację, a chłopcy mają więcej pytań niż odrzucenia, Vanessa sama nie może zaakceptować swojego utalentowania. Jej życie osobiste się nie ułożyło. Pewnego razu swatka Madame Fong dała jej do zrozumienia, że dziewczyna nie posiada nici, które łączyłyby ją z kimkolwiek. Co potwierdziło teorię Vanessy.
Matka Vanessy oraz ciotki Faye i Gloria (a także jeszcze 11 ciotek) robią wszystko, aby wspierać jej osobiste szczęście. Znajdują swatkę, zwracają się do numerologów i astrologów. Ostatecznie pomagają Vanessie spróbować rozwijać swój dar pod okiem ciotki Evelyn z San Francisco.
Jednak była pewna trudność. Evelyn już próbowała udzielać lekcji swojej siostrzenicy w czasach jej dzieciństwa. Nic dobrego z tego nie wyszło, a ich relacje trudno nazwać najlepszymi. Mimo to Vanessa znalazła w sobie siłę, aby poprosić ciotkę o pomoc i wyruszyć z nią do Paryża.
Jak już się domyśliliście, książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej czytelnicy są aktywnie zanurzani w życie chińskiej diaspory, poznają rodzinę Yu, ich tradycje i życie. W drugiej podróżujemy wraz z Evelyn po ulicach Paryża, gdzie zaczyna się droga głównej bohaterki do nowego życia w nowym mieście.
Paryż
Paryż w książce Roselle Lim jest bardzo przytulny, taki, jakim powinien być dla większości turystów, którzy przyjeżdżają tam z pewnym przygotowaniem. To znaczy, mają zaplecze historyczne i kulturalne oraz nie mają uprzedzeń co do czystości ulic czy czystości Sekwany. Oczywiście, w tym mieście są też getta i handel narkotykami. Ale książka nie jest o ciemnej stronie Paryża (jak tu nie wspomnieć o „Księdze Vanitasa”), a o fascynacji Vanessy Yus miastem i o tym, jak Paryż jest zafascynowany Vanessą Yus. Dziewczyna naprawdę swietnie odnajduje się w tym mieście, zakochuje się w nim, ale postrzega Paryż raczej jako turystka i nie widzi tu dalszego życia.
Szczególnie ciekawie jest patrzeć na miasto przez pryzmat gastronomii, ponieważ herbata, kawa, słodycze i potrawy odgrywają znaczącą rolę w książce Roselle Lim. Większość głównych bohaterów paryskiej części jest związana z gastronomią, a słodycze są nieodłącznym elementem herbat u ciotki Evelyn. Naprawdę, w Paryżu trudno oprzeć się degustacji smakołyków.
Wątki miłosne
Ponieważ jest to romans, Vanessa Yus spotyka pewnego młodego mężczyznę Marka, który świetnie gotuje, ale ma pecha w hazardzie. Klasyka, prawda? Właśnie ta klasyka sprawia, że książka staje się nieco przesłodzona i szablonowa, jeśli chodzi o wątek miłosny i fabułę. Piękna dziewczyna z nierozwiązaną wewnętrzną problematyką, przystojny chłopak z jeszcze większymi problemami i zakończenie w stylu filmu „What if?” z Radcliffem i Kazan. Właśnie finał sprawił, że pomyślałam: nie wierzę w takie cudowne przemiany ludzi.
Mogę przewidzieć, że oboje: Vanessa i Mark wpadną we współzależność i będą się ciągle rozchodzić i schodzić, aż nie opadną hormony i pozostanie tylko tęskne sentymentalne uczucie. Jak u pani Evelyn i jej ukochanego. Ich historia wydaje się bardziej realistyczna, ale nie będę tu spoilerować.
No i na koniec
„Magiczny sklepik herbaciany Vanessy Yu w Paryżu” może być doskonałym dodatkiem do wiosennej podróży do Paryża, kiedy nie chce się przejmować dramatami społecznymi, wiecznymi francuskimi strajkami, rewolucjami, królami i biednymi, Robespierre'ami i templariuszami. Chce się spokojnie zrelaksować z filiżanką kawy gdzieś w pobliżu nabrzeża Sekwany i marzyć o jutrzejszej wizycie na Montmartrze.
