Nasze opinie

Blog-Image 04.02.2024
anime
Czas czytania 4 min
Belle Patryk

Chłopiec i czapla

Nie jestem wielkim fanem Studia Ghibli, ale nie mogę docenić wpływu dziej Miyadzakiego na anime. Mam kilka ulubionych tytułów – przede wszystkim są to „Księżniczka Mononoke”, „Spirited Away: W krainie Bogów” i „Szept Serca”. Są takie, które czasem lubię obejrzeć: „Podniebna poczta Kiki”, „Ruchomy zamek Hauru” czy „Szkarłatny pilot”. Logicznym zakończeniem działalności studia dla mnie osobiście było „Marnie. Przyjaciółka ze snów” – romantyczna opowieść na podstawie powieści Joan Robinson, która niby wyszła ze snów. To anime, podobnie jak pozostałe, zasługuje na osobną recenzję. Do rozmowy zapraszam swoją przyjaciółkę Rafaellę. A więc, czy podoba Ci się twórczość studia Ghibli?

  • Jestem dużym fanem Studia, oglądałam wszystko, może za wyjątkiem twórczości Goro. Niestety, to nie wzbudziło nic w moim serduszku. Jednak dla siebie mogę wyróżnić „Ruchomy zamek Hauru” – bardzo odpowiada mojej estetyce.

Cóż, plotki o tym, że dziadek Hayao chce wrócić do pracy, krążyły od 2017 roku. Wiadomo było, że dzieło będzie miało charakter autobiograficzny, Miyazaki planował oprzeć opowieść na podstawie książki Genzaburo Yoshino „Jak żyjesz?”. Anime miało ukazać się w 2021 roku, jednak przez pandemię, albo ze względu na tempo pracy mistrza – prace się opóźniły. Być może pan Hayao nie chciał stanąć na drodze swojemu synowi, który w 2020 roku wypuścił nieudaną “Skorek i czarownica”. Wreście „Chłopiec i czapla” ukazał się latem 2023 roku, a do Polski trafił już w styczniu tego roku. A więc Raffaella i ja postanowiliśmy pójść do kina i obejrzeć.

  • Opowiem Wam trochę o fabule. Druga wojna światowa. Rodzina Maki mieszka w Tokio: ojciec Shoichi, matka Hisako oraz synek Mahito. Tata pracuje w fabryce samolotów. Tak, tak, są tu samoloty, chociaż nie latają, lecz bardziej w postaci kabin. Mama jest w szpitalu, gdzie na samym początku anime wybucha pożar, w którym ona ginie. Rodzina przenosi się do siostry matki Natsuko, z którą Shoichi poślubia, najwyraźniej nieco wcześniej – tego momentu nie pokazano nam. Natsuko mieszka w dość dużej posiadłości, na terenie której znajduje się nie tylko dom, ale także opuszczona wieża. Na jeziorze chłopiec zauważa czaplę, a… czapla interesuje się chłopcem. Widziałeś jak pięknie ta czapla lata? Posiadłość jest bardzo piękna! Mieszkałabym tam! Kto nie chciałby mieć tak tajemniczego świata, w którym znajdowałby się jakiś tajemniczy budynek. A jak co do Ciebie, Patryku?

Nie sądzę, że jest tam mój klimat. Tak więc początek fabuły i szkicowanie lokacji dały mi pewną nostalgiczną nadzieję, że widzimy tu starego, dobrego Miyazakiego, który stawia problem, a potem pokazuje, jak go rozwiązać i pokazuje, co się stanie, gdy po prostu olewasz temat. Jednak już w pierwszej połowie fabuła zaczęła żyć swoim tajemniczym życiem, dała się ponieść, jak jeleń uciekający od wilków, a ja osobiście nie potrafiłem uchwycić logiki w niekończącym się road movie.

  • Czy nie masz wrażenia, że ​​cały „Chłopiec…” to całkowity wymyślony zbieg okoliczności?

Zgadzam się! Pomimo całej niespodziewaności fabuły zawsze ktoś niespodzianie pomaga Machito, ktoś go ratuje, a on... uda się gdzieś, gdzie poniosła go nieskrępowana wyobraźnia Miyazakiego. Irytowały mnie też babcie, które można było skrócić do max trzech. Były zbyt kontrastowe i groteskowe. Nie powiedziano nam jednak, kim są i do czego służą, poza tym, że opowiadały historie z przeszłości. Czyli kolejne zbiegi okoliczności! Pokojówki dla pokojówek – co za głupota!

  • Wiele nam nie wyjaśniono, Patrick. Nie znamy na przykład historii czapli. Dlaczego ten mały człowieczek twierdził, że nie jest przyjacielem Mahito, a potem powiedział: „Och, pomogę Ci!” Dlaczego połączono w nim dwie funkcje na raz: przewodnika i towarzysza komediowego. Myślę, że gdyby Czapla był po prostu cichym ptakiem, który wskazuje drogę, a rolę komediową powierzono pokojówce Kiriko, byłoby to bardziej logiczne. Tym bardziej że Kiriko odgrywa równie ważną rolę, ale już w młodej postaci. Druga babcia ogólnie przypominała mi Yubabę ze “Spirited Away”.

Słuchaj, czy zauważyłaś również, ile jest odniesień do wcześniejszych dzieł Ghibli?

  • Tak, w wielu scenach. Na przykład czapla bardzo przypominała latarkę ze wspomnianego “Spirited Away” i stracha na wróble z Howl. Kiedy duchy WaraWara wznoszą się w niebo, razem przypominają Ducha Lasu z “Mononoke”. Statki z umarłymi będą przypominać samoloty z martwymi pilotami z “Porco Rosso”. Ale w tych anime miało to sens, wszystkie techniki artystyczne były na swoim miejscu i były organicznie wplecione do fabuły. Zamiast tego w „Chłopcu i czapli” często wyglądało to nie na swoim miejscu, a czasem jako nostalgia za przeszłością.

A powiedziałbym, że reżyser i jego asystenci po prostu upchali dobre momenty w myśl zasady: co sprawdziło się wcześniej, powinno zadziałać i teraz.

  • Nie, Patrick, anime nie miało dużej kampanii reklamowej, wręcz przeciwnie, wyglądało bardziej jako sztuka dla sztuki. Jedyną rzeczą, której nigdy wcześniej wyraźnie nie widzieliśmy w twórczości Miyazaki, jest życie pozagrobowe. W „Spirited Away” wraz z Chihiro wkraczamy do świata duchów, ale nie umarłych. Nie wiem na ile prawdziwa jest teoria spiskowa o zmarłych bohaterkach „Totoro”. Jednakże motyw podziemnego świata, czyli Agartha, był raczej charakterystyczny dla wczesnych dziejów Makoto Shinkaya. Może Miyazaki chciał w ten sposób wprowadzić odniesienie do swojego kolegi?

Byłoby lepiej, gdyby spróbował zainspirować się chmurami, bo tutaj jest to jakby niedokończony szkic.

  • W ogóle to czasami myślę, że Miyazaki zasnął, a potem Goro podkradł się do niego i coś tam dorysował. Dziadek się obudził i tak sobie mówi: „Och, super!” i zaciął dalej rysować. Swoją drogą, słyszałeś, że pracuje nad kontynuacją „Nausicaä z Doliny Wiatru”?

Tak, już sobie wyobrażam, co tam wymyśli! A jednak, czy naprawdę jest tak źle?

  • No nie aż tak! Dobrze się bawiliśmy. Moje serduszko skradły biblioteka, dom Natsuko, park i loty ptaków. Swoją drogą, dlaczego ptaki?

Nie pytaj. Może dziadek postanowił zastąpić imi ukochane samoloty? Przynajmniej nigdy nam nie wyjaśniono, co oznaczają pelikany pożerające duchy warawara lub ta armia ludożernych papug. Po prostu są i tyle.

  • Warawary są urocze!

Zgadzam się! OK, czas kończyć! Być może byliśmy trochę surowi w naszej ocenie. Bo naprawdę widzimy, jak pan Hayao to wszystko tworzył z miłością, przeżywał każdą minutę swojej twórczości, jak bardzo włożył duszę w czaplę. Mówią, że przedstawił w tym ptaku siebie. A ty jak podsumowałabyś w jednym zdaniu to, co zobaczyłaś?

  • Mnie osobiście płakać się chce, bo szczerze współczuję wielkiemu mistrzowi. To wszystko!

Patryka i Rafaella

[kodex_post_like_buttons]
1 Зірка2 Зірки3 Зірки4 Зірки5 Зірок
Loading...