Legenda o rzeźbiarzu
Przy Moście Karola w Pradze rycerze Zakonu Gwiazdy wznieśli jedną ze swoich rezydencji. Zbudowali kościół św. Ducha oraz szpital. Później, podczas przebudowy, zdecydowali się wznieść nowy klasztor, a przy nim świątynię św. Franciszka z Asyżu. Pracowali nad nią architekt Jean-Baptiste Mathey, a następnie Ignác Jan Palliardi. Dziś w budynkach znajduje się Muzeum Mostu Karola. Mało kto wie, że z kościołem związana jest pewna legenda o rzeźbiarzu.

Legenda o rzeźbiarzu
Wewnątrz klasztoru wisi wielki realistyczny krucyfiks Chrystusa. Mówi się, że wykonał go pewien rzeźbiarz mieszkający w pobliżu. Jego prace, choć były niezwykłe, nie cieszyły się wielką sławą, ponieważ trudny charakter artysty przeszkadzał mu spełniać wymagania klientów. Jego stanowisko „widzę to tylko w ten sposób” nie satysfakcjonowało zleceniodawców.
Pewnego dnia — było to już po najeździe szwedzkim — do jego domu przyszedł krzyżowiec. Opowiedział, że po wojnie bracia zakonni stracili wszystko, ale pragnęli ozdobić nowe budynki pięknymi drewnianymi rzeźbami, w tym krucyfiksem. Według braci oryginalny styl rzeźbiarza nadawał się do tego idealnie.

Artysta zgodził się, zakupił materiały — najlepsze drewno i glinę na model. Potem wyruszył szukać modela. Profesjonalni modele mu nie odpowiadali — byli zbyt dobrze odżywieni i wyglądali na szczęśliwych. W końcu jego uwagę przykuł żebrak przy Moście Karola — wychudzony, zmęczony i nieszczęśliwy. Właśnie takiego Chrystusa wyobrażał sobie mistrz.
Od tego dnia żebrak codziennie przychodził do rzeźbiarza, który tworzył z niego model. Jednak z czasem pojawiły się problemy: żebrak dzięki lepszemu życiu, dobremu jedzeniu i zarobkom przestał wyglądać na biednego i nieszczęśliwego. Szczególnie trudne było odtworzenie twarzy. Rzeźbiarz próbował wszystkiego, aby model znów wyglądał tak, jak sobie to wymarzył. Przywiązywał go do prowizorycznego krzyża, ale ten zaczynał krzyczeć.
W końcu, w stanie afektu, rzeźbiarz chwycił za nóż i ugodził modela, który zmarł na miejscu. Twarz biedaka stała się dokładnie taka, jakiej potrzebował artysta — pełna cierpienia i nędzy.
Rzeźbiarz dokończył swoje dzieło, a ciało zakopał w piwnicy domu. Prace posuwały się szybko, i wkrótce przedstawił gotowy drewniany krucyfiks zakonnikom. Emocje, każdy mięsień ciała — wszystko było oddane tak realistycznie, że krzyżowcy natychmiast wypłacili należność i od razu zamówili kolejne rzeźby.
Tymczasem brak żebraka zauważyli jego koledzy. Udali się do mistrza, ale ten tylko wzruszał ramionami: nie wiem, nie widziałem, nie mam pojęcia. Jednak jego dziwne zachowanie wzbudziło podejrzenia. Plotki szybko rozeszły się po mieście, aż w końcu do domu rzeźbiarza przyszli przedstawiciele władz. Znaleźli najpierw nóż, a później zakopane ciało. Zbrodniarz został ukarany, ale krucyfiks pozostał, przypominając odwiedzającym, że legenda o rzeźbiarzu to nie zwykła miejska opowieść.