Wodnik Mostu Karola
Rzeka Wełtawa nie jest tak długa jak inne europejskie rzeki, wpada do Łaby w pobliżu Pragi. Jednak ma swoich mieszkańców i nie są to tylko ryby, ślimaki czy raki. W wodach Wełtawy żyją wodniki. Szczególnie wielu z nich można spotkać w okolicach Kampy i na rzece lub strumieniu Čertovka. Mają swoich wojewodów lub przywódców. Jednym z najbardziej znanych jest wodnik Mostu Karola, pan Józef.
Kim jest wodnik Mostu Karola?
Pan Józef mieszkał pod czwartym przęsłem Mostu Karola. Zbierał dusze utopionych ludzi i przechowywał je w garnuszkach. Niejednokrotnie topił nieuważnych, którzy wchodzili na jego teren. W swojej kolekcji ma rzymskich zwiadowców, którzy czasami zapuszczali się na te tereny. Celtów i Czechów, Niemców i Szwedów. Ileż dusz złowił podczas wojen husyckich! Założył dla nich osobny pokój w swoich podwodnych komnatach. Kiedyś wodnik Mostu Karola opowiedział, że w jego kolekcji są nawet neandertalczycy! Nie wiadomo, czy odziedziczył ich po poprzednikach, czy może sam miał tak wiele lat.
Kiedy pan Józef chciał odpocząć, wybierał się na wyspę Kampę, zapalał fajkę i rozmawiał z przyjaciółmi-wodnikami i praskimi duchami. Była to taka fajka, która nie gasła ani na silnym wietrze, ani pod wodą, dopóki wodnik jej nie wypalił.
Pan Józef postanawia się zmienić
Pan Józef polubił ludzi. Najpierw obserwował ich życie, a potem postanowił się zaprzyjaźnić. Porzucił swoje mordercze zajęcie, przeprowadził się do domu nad Čertovką, a nawet otworzył wypożyczalnię łodzi. Chętnie pozował malarzom, którzy przychodzili malować pejzaże na Kampie. W miejscowych gospodach można było z nim porozmawiać o życiu, wodzie, rybach, wędkarstwie i różnych przygodach, jakie przeżył wodnik w swoim długim życiu. Czasami przychodzili do pana Józefa chłopcy i razem łowili ryby. Tylko małe dzieci i dziewczęta bały się staruszka.
Pewnego razu, gdy wodnik Mostu Karola płynął łodzią, by podziwiać piękne dźwięki wodospadów na zaporach Wełtawy, coś nagle chlupnęło do wody. Nie zastanawiając się długo, pan Józef zanurzył rękę w wodzie i wyciągnął młodą dziewczynę, która postanowiła pożegnać się z życiem z powodu nieszczęśliwej miłości. Dał jej swój płaszcz, zabrał do karczmy i zamówił wino. Dziewczyna płakała, a potem opowiedziała mu o swoich nieszczęściach. I jakoś tak spodobał jej się wodnik, że spojrzała na świat z nowej, bardziej pozytywnej perspektywy. Zostali przyjaciółmi.
Od tego czasu pan Józef zajmuje się ratowaniem ludzi. I co myślicie? Miasto o nim nie zapomniało i nagrodziło go medalem. Teraz wodnik nosi go w niedziele i święta.
Gdzie można spotkać wodnika Józefa?
Oczywiście niewtajemniczony człowiek nie odróżni wodnika Mostu Karola od zwykłego człowieka. Ale jeśli zejdziesz z mostu na Kampę i przejdziesz pod mostem, może będziesz miał szczęście.

Mapa - © OpenStreetMap