Syrenka w bagnie (V Tůních)
Dawno temu na miejscu Nowego Miasta w Pradze znajdowały się rozległe łąki, pośród których leżały małe wioski. Jedną z nich było Na Rybníčku, które słynęło ze swoich stawów i ryb. Zresztą po czesku „staw” to właśnie „rybník”. Ludzie mieszkali tu od dawna, a na tej uliczce stoi rotunda św. Longina. Jednak prawdziwe mokradła były w okolicach ulicy V Tůních, prawdopodobnie powstałe na miejscu opuszczonego stawu lub jeziorka.

Legenda o syrence
Nic dziwnego, że w bagnie zamieszkała syrenka. Wieczorami wychodziła z wody, siadała na skraju, rozczesywała swoje długie, zielone włosy i śpiewała smutne pieśni. Patrzyła na światła domków, na jaskrawy zachód słońca, który znikał za wzgórzami Petřína po tamtej stronie Wełtawy, i podziwiała pierwsze gwiazdy. Ludzie wiedzieli o jej istnieniu, a czasem próbowali się zbliżyć do niej, ale syrenka szybko znikała w wodzie. Tylko jeden młodzieniec potrafił niepostrzeżenie się do niej zbliżyć. Oczarowany obserwował młodą syrenkę, jej ruchy, słuchał słodkich, melancholijnych pieśni i coraz bardziej się w niej zakochiwał. W ciągu dnia głaskał i całował płatki kwiatów, których dotknęła. Pewnego wieczoru zobaczył, że syrenka robi to samo.
I wtedy młodzieniec nagle wyskoczył i złapał dziewczynę o zielonych włosach.
— Zostań moją żoną, proszę — ukląkł przed nią. Syrenka posmutniała, usiadła obok chłopaka i opowiedziała mu swoją historię:
— Kiedyś byłam zwykłą dziewczyną, która mieszkała w tej wiosce. Moja matka była wdową, bo mój ojciec utonął we Wełtawie. Po jego opłakaniu matka ponownie wyszła za mąż. Ale jej nowy mąż położył na mnie oko. Wtedy z zazdrości matka mnie przeklęła. Od tamtej pory muszę mieszkać w tym bagnie, dopóki nie uwolni mnie ten, którego matka nazwie mnie córką.
Młodzieniec natychmiast zapewnił syrenkę, że jego matka na pewno nie będzie miała nic przeciwko ich ślubowi, bo przecież bardzo kocha swojego syna. Poszedł do domu i opowiedział całą historię matce. Ta wysłuchała i zgodziła się pójść z synem do syrenki. Jednak gdy tylko dotarli do bagna, matka zaczęła obrzucać syrenkę wszystkimi najgorszymi słowami, jakie znała. Dziewczyna zniknęła w bagnie, a chłopak rzucił się za nią. I więcej już ich nie widziano.
Matka później żałowała, ale nie mogła nic zrobić. Syrenka nigdy więcej nie wróciła, tylko czasami, bardzo, bardzo rzadko ktoś o dobrym słuchu może usłyszeć szloch dochodzący z głębin podziemnych rzek. Z czasem zniknęły też stawy, bagna i domki. Na ich miejscu wyrosły wielkie kamienice, pojawiły się tramwaje, a później metro.
Jak dotrzeć na ulicę V Tůních
Do ulicy V Tůních można dotrzeć z placu Karola ulicą Žitná, albo ze stacji metra I. P. Pavlova.

Mapa - © OpenStreetMap