Pantofelki z chleba
Z Pałacem Czerninów wiąże się jeszcze jedna dość ponura opowieść. To legenda o pantofelkach z chleba, która związana jest z hrabiną, mieszkającą w tym pałacu. Trudno powiedzieć, czy była to żona jednego z synów pana Humprechta, Tomasza lub Hermana, czy może już ich córka — nikt tego już nie pamięta. Była to bardzo kapryśna elegantka, nosiła swoje cenne stroje tylko raz. I oto pewnego razu jej mąż zorganizował bal. Zaproszono całą praską arystokrację, wydano ogromne sumy, a żona błąkała się po pałacu, ponura jak noc.

— Co się stało, moja droga? — zapytał ją hrabia.
— Jak to co! Nie mam co na siebie włożyć! Mam nowiutką różową suknię, ale żadne pantofelki do niej nie pasują.
Hrabia tylko ze współczuciem pokiwał głową i zajął się swoimi sprawami. Następnego dnia usłyszał o dziwnym kaprysie żony: zażyczyła sobie pantofelki z chleba. Wszyscy byli przerażeni takim bezbożnym pragnieniem, bo choćby bogacze nie byli, to jednak czuli, że są pewne granice, których nie można przekroczyć. Hrabina uparła się na swoje: zrobiono dla niej buty z najdelikatniejszego ciasta.
— Takich pantofelków jeszcze nie miałam! — zachwycała się, oglądając swoje buty na aksamitnej poduszeczce. — I nikt takich mieć nie będzie!
Nadszedł dzień balu. Wszyscy, dosłownie wszyscy goście szeptali z zaskoczeniem, gdy zobaczyli strój hrabiny. W głos wszyscy chwalili pomysł, chcąc przypodobać się hrabinie, ale w duchu wielu myślało, że przesadziła. Najbardziej damę wychwalał pewien kawaler, podobny do Hiszpana lub Francuza. Jego wytworne maniery spodobały się, więc co drugi taniec tańczyła z nim. A gdy kończył się ostatni taniec, gdy lekko pijany hrabia opowiadał w gronie przyjaciół kolejną historię, nieznajomy poprowadził damę do wyjścia z sali:
— Muszę ci pokazać coś niezwykłego, godnego tylko ciebie.
Krążyli korytarzami, schodząc w dół, przy dźwiękach muzyki, która stawała się coraz cichsza, aż znaleźli się w piwnicy. Tam hrabina próbowała wyrwać się z mocnych objęć, ale nagle nieznajomy błysnął oczami:
— Spójrz na swoje pantofelki!
Płonęły! Hrabina wrzasnęła z bólu i rozpaczy i pobiegła gdzieś w głąb korytarzy, szukając ratunku. Mówią, że do dziś błąka się korytarzami Pałacu Czerninów. A kim był ten nieznajomy? Zgadnijcie sami.
Kiedy mogło wydarzyć się to zdarzenie?
Pałac Czerninów ukończono w 1720 roku, a już pod koniec XVIII wieku hrabiowie Czerninowie zmuszeni byli rozpocząć negocjacje o sprzedaży z samym cesarzem. Jednak nie udało się dojść do porozumienia, więc pałac popadł w ruinę, a później urządzono w nim koszary, sierociniec, a ostatecznie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ówczesnej Czechosłowacji. Tak więc wystawne bale prawdopodobnie odbywały się w połowie XVIII wieku.

Ślub hrabiego Hermana Czernina, syna Humprechta Czernina z Chudenic, i Marii Józefiny Slavatovej